Nowy plan Chin. Wzorują się na Ukrainie

Widok na Morze Południowochińskie w Hongkongu
Profesor Góralczyk: Chiny odrodziły się, czują się równorzędnym partnerem dla USA
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Chińczycy chcą przekształcić sporne wyspy na Morzu Południowochińskim w zrobotyzowane fortece. Jak podał "South China Morning Post", ich obronę miałaby zapewnić skoordynowana flota bezzałogowych dronów.

Dziennik powołał się na lipcową publikację naukowców z Akademii Chińskiej Straży Przybrzeżnej i Uniwersytetu Morskiego w Dalianie, zamieszczoną w branżowym czasopiśmie "Command Control & Simulation".

Dronowa obrona wysp

Celem opracowania jest analiza możliwości neutralizowania potencjalnych zagrożeń z użyciem rojów dronów, które okazały się skuteczne we współczesnych konfliktach. Autorzy wprost wskazali na doświadczenia z wojny w Ukrainie jako przykład działań zmieniających oblicze walki na morzu. "Ukraina zbudowała asymetryczną siłę bojową z użyciem bezzałogowych jednostek nawodnych, takich jak Magura V5, aby atakować rosyjską flotę w sposób niskokosztowy i klastrowy. To wyraźnie obnażyło podatność tradycyjnych dużych statków załogowych na ataki bezzałogowców" - zacytował "SCMP" chińskich badaczy. Jak zauważył dziennik, twórcy koncepcji zdają sobie sprawę z tego, że tradycyjne metody obrony spornych wysp i raf są niewystarczające. Wąskie korytarze wodne i martwe strefy radarowe ograniczają możliwości wczesnego ostrzegania. Dlatego proponowany system zakłada stworzenie obrony wielowarstwowej.

Zewnętrzny pierścień tworzyłyby drony uderzeniowe, środkowy - jednostki odpowiedzialne za walkę w sferze elektronicznej, a wewnętrzny - drony nawodne bliskiego zasięgu, drony kamikadze oraz bezzałogowe pojazdy podwodne (UUV) przeznaczone do bezpośredniej ochrony wysp i raf. Autorzy wezwali do "pogłębienia integracji wojskowo-cywilnej w celu ochrony suwerenności".

Pekin wprowadza nowe restrykcje
Dowiedz się więcej:

Pekin wprowadza nowe restrykcje

Spór o strategiczny akwen

Morze Południowochińskie jest od lat uznawane za jeden z najbardziej zapalnych punktów w Azji Południowo-Wschodniej. Chiny roszczą sobie prawo do niemal całego jego obszaru, w tym rejonów, do których pretensje zgłaszają też m.in. Tajwan, Indonezja, Malezja i Filipiny.

Przez akwen ten prowadzi szlak handlowy o wartości ponad 3 mld dolarów rocznie. Obszar Morza Południowochińskiego jest też potencjalnie bogaty w złoża ropy i gazu.

Źródło: PAP
Zobacz także: