Toyoda tłumaczy się i przeprasza

Najnowsze

Aktualizacja:

To wydarzenie bez precedensu: prezes japońskiego koncernu składał zeznania przed komisją amerykańskiego Kongresu. Prezes koncernu Toyota, Akio Toyoda, przed kongresmenami i obiektywami kamer wyraził skruchę za wady samochodów produkcji koncernu i przyrzekł poprawę.

Prezes Toyoda, wnuk założyciela japońskiego koncernu i jego aktualny szef, wystąpił w środę przed Komisją Kontroli Rządu Izby Reprezentantów. Prowadzi ona przesłuchania w związku z serią usterek w różnych modelach Toyoty, które powodują blokadę pedału gazu i problemy z hamulcami.

Akio Toyoda we wstępnym oświadczeniu przeprosił za błędy swojej firmy i obiecał, że wyciągnie z tego wnioski. - Żałuję, że doprowadziliśmy do problemów z bezpieczeństwem i bardzo mi przykro za wypadki, których doświadczyli kierowcy Toyoty - powiedział prezes.

- Moje nazwisko jest na każdym naszym samochodzie. Macie moje osobiste zobowiązanie, że Toyota będzie energicznie i bez ustanku pracować nad tym, aby odzyskać zaufanie naszych klientów - dodał.

- Ja sam nie jestem doskonały, Toyota również. Czasami znajdujemy usterki, ale w takich wypadkach zawsze je usuwamy i staramy się zrozumieć problem, aby ulepszyć nasz produkt. W imieniu naszej firmy mówię: to nasza długa tradycja i duma. Nigdy nie uciekamy od naszych problemów, ani nie udajemy, że one nie istnieją - mówił prezes koncernu.

Zainteresowanie mediów

Pojawienie się na Kapitolu szefa słynnego japońskiego koncernu wywołało ogromne zainteresowanie mediów. Toyoda początkowo nie chciał przyjechać, by osobiście tłumaczyć się przed Kongresem i zamierzał wysłać w tym celu swoich podwładnych. Ostatecznie jednak zmienił zdanie.

Prezes wystąpił przed komisją razem z dyrektorem firmy ds. rynku w USA Yoshimi Inabą oraz z tłumaczem. Obaj szefowie koncernu mówili jednak po angielsku. Ich przesłuchanie trwało trzy godziny. Kongresmani natarczywie przepytywali prezesa japońskiego koncernu dlaczego firma szybciej nie odpowiedziała na sygnały pojawiających się awarii.

Jak obliczono, w ciągu ostatnich 10 lat wskutek blokowanie się pedału przyspieszenia w toyotach zginęły w USA 34 osoby. W czasie przesłuchań w Kongresie jako świadkowie wystąpili m.in. kierowcy, którym ledwo udało się uniknąć wypadków z tego powodu.

"Bóg interweniował"

Rhonda Smith z Tennessee poprzedniego dnia opowiadała, jak jechała swoją toyotą lexus przez 10 kilometrów z szybkością 160 km/godz., ponieważ pedał gazu się zaciął i nie pomagało nawet awaryjne hamowanie, ani wrzucanie luzu i wstecznego biegu.

Oprócz pedału przyspieszenia, wielu klientów zaczęło też zgłaszać zażalenia na hamulce w ich toyotach. Firma wycofała 8,5 miliona aut do darmowej naprawy. Wielu kierowców i niektórzy eksperci podejrzewają, że przyczyną problemów z pedałami gazu jest wadliwa elektronika w samochodach Toyoty.

Podejrzenia te pogłębiły się, kiedy zeznający przed komisją Kongresu we wtorek szef operacji koncernu w USA, James Lentz, powiedział, że obiecane naprawy mogą "nie całkowicie" - jak to określił - rozwiązać problem z blokującymi się pedałami.

Przed komisją w środę wystąpił także amerykański minister transportu Raymond LaHood. Podlegający jego resortowi federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Transportu spotyka się z pretensjami, że nie wykrył wcześniej wad w samochodach Toyoty. LaHood zapewniał, że Urząd nie wchodzi z producentami samochodów w żadne układy, w wyniku których miałby ich traktować pobłażliwie.

Źródło: PAP, tvn24.pl