Premier wierzy w Katarczyków

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Stocznie będą miały inwestora - zapewnia premier

- Niezależnie od tego, co się stanie z zainteresowaniem tego funduszu, to nie można mówić o klęsce. Gdyby ten stracił zainteresowanie stoczniami, to będziemy starali się na nowo znaleźć inwestora - powiedział premier Donald Tusk. Wcześniej mówił jednak, że jeśli umowa nie doszłaby do skutku, to Aleksander Grad może zostać zdymisjonowany ze stanowiska ministra skarbu.

W maju Stichting Particulier Fonds Greenrights wygrał licytację kluczowych aktywów stoczni Gdynia i Szczecin, a 17 czerwca otrzymał gwarancje banku Qatar Islamic Bank.

Inwestor ma zapłacić za majątek stoczni Gdynia i Szczecin odpowiednio - ponad 287 mln zł oraz ponad 94 mln zł. Stichting Particulier Fonds Greenrights jest jedynym udziałowcem spółki Polskie Stocznie, która ma zarządzać majątkiem obu zakładów. Natomiast QInvest jest inwestorem w tej spółce.

21 lipca główny SPFG miał przekazać pieniądze za ich majątek. Poprosił jednak o przedłużenie terminy zapłaty do 17 sierpnia. Wątpliwości inwestora wzbudził list od Szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni, w którym napisano m.in., że stocznia w Szczecinie mogła być "pralnią brudnych pieniędzy". Premier powiedział wówczas, że jeśli transakcja nie dojdzie do skutku, to minister skarbu Aleksander Grad odpowiedzialny za transakcje straci pracę.

"To próba dla obu stron"

- To nie jest nadzwyczajna sytuacja. Jestem spokojny, bo zapewnienia, jakie płyną od naszego katarskiego partnera brzmią uspokajająco. Umówiliśmy się na wieloletnią strategiczną współpracę, na bardzo duże inwestycje w Polsce. To jest próba dla obu stron, a stocznie nie są wcale największym elementem tego planu - powiedział szef rządu. - Chcieliśmy znaleźć inwestora, który kupiłby majątek stoczni, ale nie pod deweloperkę na tych atrakcyjnych terenach, ale kupca, który wziąłby na siebie odpowiedzialność za całość i kontynuowałby ewentualnie produkcję statków - dodał.

Premier podkreślił, że stocznie upadły w związku z nieuprawnianą pomocą publiczną i długimi latami zaniechań. - Stocznie przez wiele lat upadały, a mój rząd miał odwagę sprawę rozstrzygnąć ostatecznie, żeby podatnicy nie musieli dopłacać do skandalicznych czasem kontraktów - mówił premier. - Zrobiliśmy tyle, ile mogliśmy, a jeśli chodzi o opiekę nad tymi, którzy stracili pracę, to nawet z naddatkiem, czego dowodem są naprawdę dobre odprawy, dla tych, którzy pracę stracili - dodał.

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24