Z wcześniejszych zapowiedzi KE wynika, że w 2026 roku Ukraina otrzyma 45 mld euro, z czego 16,7 mld euro zasili jej budżet, a 28,3 mld euro zostanie przeznaczone na zaspokojenie potrzeb wojskowych.
Pożyczka przyznana Ukrainie przez UE na obecny i przyszły rok, ma uchronić zmagające się z rosyjską agresją państwo przed bankructwem.
Pożyczki udzieli Unia Europejska po zaciągnięciu jej przez KE na rynkach kapitałowych w imieniu krajów członkowskich. Ukraina nie będzie musiała spłacać kredytu do czasu wypłacenia reparacji przez Rosję. Odsetki będą spłacać za Kijów kraje członkowskie, z wyłączeniem Czech, Słowacji i Węgier.
Pożyczka możliwa po zmianie władzy
Przywódcy wszystkich państw członkowskich zgodzili się na pożyczkę dla Ukrainy w grudniu 2025 r., ale później z umowy wycofał się były premier Węgier Viktor Orban, twierdząc, że Kijów celowo blokuje tranzyt rosyjskiej ropy do jego kraju.
Sprawa rozwiązała się po kwietniowych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, w których Orban przegrał na rzecz lidera opozycji Petera Magyara. Po wznowieniu przez Ukrainę pracy ropociągu "Przyjaźń" Węgry, rządzone jeszcze przez Orbana, wycofały weto wobec pożyczki i UE mogła jednomyślnie udzielić zgody na jej zaciągnięcie.
Rząd Orbana blokował także proces akcesyjny Ukrainy do UE. Nie zgadzał się na otwarcie tzw. klastrów, w ramach których UE prowadzi negocjacje akcesyjne z państwami kandydującymi do Wspólnoty.
Kos wyraziła nadzieję, że jeszcze w tym półroczu krajom członkowskim uda się otworzyć pierwszy klaster, a decyzja w sprawie kolejnych pięciu mogłaby zapaść w lipcu. - Odbieram słowa nowego premiera Petera Magyara, który powiedział, że wszystkie kraje kandydujące będą traktowane równo, jako bardzo pozytywne - podkreśliła komisarz ds. rozszerzenia UE.