Do tej pory w przypadku sprzedaży owoców i warzyw bez opakowań - zgodnie z unijnymi przepisami - informacja nt. kraju pochodzenia wymagana była tylko w formie pisemnej.
Od wtorku obok dotychczasowej informacji słownej, sprzedawcy będą zobowiązani do umieszczenia wizualnego symbolu flagi kraju pochodzenia. Ministerstwo rolnictwa podkreślało, że informacja musi znajdować się "w widocznym miejscu w pobliżu produktu, być czytelna, aby nie wprowadzać konsumenta w błąd".
"Konsument ma prawo"
Według resortu nowe oznakowania mają zapewnić konsumentom bardziej czytelną informację o kraju pochodzenia produktów - zarówno w formie słownej, jak i graficznej. W ocenie ministra rolnictwa takie rozwiązanie ma zwiększyć transparentność rynku i umożliwić konsumentom podejmowanie świadomych wyborów zakupowych.
- Konsument ma prawo do pełnej i przejrzystej wiedzy o produktach, które nabywa - podkreślił minister rolnictwa Stefan Krajewski, cytowany przez resort.
Związek handlowców obawia się błędów
Od 2019 roku podobny wymóg obowiązuje w Polsce w przypadku ziemniaków, a od 2020 roku dotyczy mięsa sprzedawanego luzem.
Sceptycznie do nowych przepisów ws. "flagowania" owoców i warzyw podchodzą sieci handlowe zrzeszone w Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Ich zdaniem wprowadzenie tego obowiązku może się przyczynić do wzrostu kosztów produktów i zwiększy "ryzyko błędów w decyzjach konsumentów".
POHiD przekonywała, że stosowane obecnie przez sieci handlowe oznaczenie "Produkt Polski" skutecznie i czytelnie wyróżnia krajowe owoce i warzywa. W ocenie organizacji flagi są natomiast wizualnie łatwe do pomylenia i dublują istniejącą informację tekstową o państwie pochodzenia.
Organizacja szacuje, że koszt wdrożenia nowych oznaczeń dla dużych sieci handlowych może sięgnąć ok. 17 mln zł.
Opracował Wiktor Knowski/kris
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock