Nie obsłużyła klientki bez maseczki. Skazana na grzywnę, teraz uniewinniona. Sąd o "niedbałej legislacji"

TVN24 | Białystok

Autor:
tam/gp
Źródło:
TVN24
Ekspedientka, która odmówiła obsługi klientki bez maseczki, uniewinnionaTVN24
wideo 2/6
TVN24 Ekspedientka, która odmówiła obsługi klientki bez maseczki, uniewinniona

Sąd Rejonowy w Suwałkach (województwo podlaskie) uniewinnił pracownicę sklepu, która odmówiła obsłużenia klientki bez maseczki. Wcześniej, w trybie nakazowym, ten sam sąd skazał ją na 100 złotych grzywny. Teraz sąd obwinił niejednoznaczne przepisy i "niedbałą legislację".

Do zdarzenia doszło 13 lipca w jednym ze sklepów w centrum Suwałk. Młoda kobieta weszła do sklepu bez maseczki. Ekspedientka poprosiła ją o zakrycie ust i nosa, ale klientka nie zareagowała. Kiedy podeszła z zakupami do kasy, kasjerka odmówiła obsłużenia jej. ZOBACZ REPORTAŻ "CZARNO NA BIAŁYM" NA TEMAT SKLEPOWEGO INCYDENTU >>>

Ukarana na wniosek policji

Zirytowana klientka próbowała ściągnąć do sklepu policję, ale patrol nie przyjechał. Kobieta udała się więc do komendy i tam złożyła zawiadomienie o wykroczeniu. Miała tłumaczyć, że nie zasłoniła nosa i ust z powodów zdrowotnych. Policjanci zajęli się sprawą, a kilka tygodni później do sądu skierowali wniosek o ukaranie ekspedientki. Zarzucili jej wykroczenie przeciwko interesom konsumentów. OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W INTERNECIE >>>

Sprawa toczyła się w sądzie na podstawie Kodeksu wykroczeń. Sąd skazał pracownicę sklepu na karę 100 zł grzywny. Jak informował przedstawiciel sądu, ekspedientka "umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmówiła sprzedaży towarów klientce".

Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny. 

"To kuriozum"

Decyzja sądu nie była prawomocna. Z rozstrzygnięciem nie zgodziła się ukarana kobieta. Twierdzi, że miała powód, by nie obsłużyć klientki. - Obawiałam się o swoje i innych klientów zdrowie. Żyjemy w czasie pandemii, mamy nadzwyczajną sytuację. Działałam nie tylko w interesie własnym, ale też społecznym - tłumaczyła. Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji w reportażu magazynu "Czarno na białym" komentowała: - Z naszego punktu widzenia jest to kuriozum, nie powinno do tego dojść. Jest niespójność pomiędzy tym, co mówi Ministerstwo Zdrowia, co popiera Główny Inspektorat Sanitarny, a policja która nakłada mandat.

Sąd: ekspedientka niewinna, winne prawo

16 września sprawa ponownie trafiła na wokandę sądu. Na sali pojawiła się ekspedientka, przedstawiciel suwalskiej policji i klientka, która w sklepie nie chciała założyć maseczki. W sądzie także nie miała zasłoniętego nosa i ust. Sąd Rejonowy w Suwałkach uznał ekspedientkę za niewinną czynu, o który była obwiniona. Jak mówił sędzia, kobieta miała uzasadnioną obiektywną przyczynę do odmowy. I choć - jak podkreślał sąd - klientka odmówiła założenia maseczki ze względów zdrowotnych, to ekspedientka nie miała możliwości sprawdzić tego, że kobieta miała prawo nie zakładać ochrony na nos i usta. Jak relacjonuje Mateusz Grzymkowski, reporter TVN24, sąd podkreślał, że sprawa to wynik "niedbałej legislacji". Jako jej przykład podał zakaz chodzenia do lasu, który obowiązywał na początku pandemii COVID-19 i który nazwał "oczywiście niekonstytucyjnym". - Zgodnie z artykułem 135 Kodeksu wykroczeń odpowiedzialności karnej podlega ten, kto zajmując się sprzedażą towarów umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży towarów. Obwiniona odmówiła sprzedaży i to fakt, ale czy zrobiła to bez uzasadnionej przyczyny? Otóż nie - mówił sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku. I dodał: - W ocenie sądu w sprawie obowiązku noszenia maseczek i wyjątków od tego istnieje szereg wątpliwości i te wątpliwości powodowane są niedbałą legislacją.

Klientka sklepu: do wyroku nie mam zastrzeżeń

Po wyjściu z sali rozpraw nieobsłużona w sklepie klientka rozmawiała z reporterem TVN24. - Jeśli chodzi o wyrok, to nie mam zastrzeżeń - podkreśliła kobieta. I przyznała, że nie chodziło jej o to, by ukarać pracownicę placówki handlowej. - Rozumiem, że pracuje w sklepie i stosuje się do wytycznych swojego kierownictwa. Natomiast zarządzenia sklepu i regulaminy mają nadrzędny akt, jakim jest konstytucja - mówiła kobieta.

Kosztami postępowania sąd obciążył Skarb Państwa.

Autor:tam/gp

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Białystok/ Jacek Biegański

Tagi:
Raporty: