W nocy z niedzieli na poniedziałek policjanci zauważyli na ulicy Antoniukowskiej w Fastach kierowcę peugeota, który jechał niepewnie, co chwilę zjeżdżając ze swojego pasa ruchu. Podejrzewając, że może być pod wpływem alkoholu, postanowili zatrzymać go do kontroli. Mężczyzna zignorował jednak ich sygnały i zaczął uciekać.
Uderzył w słup i drzewo
W Fastach kierowca peugeota stracił panowanie nad autem, uderzył w betonowy słup i drzewo, a następnie wybiegł z pojazdu, próbując uciec pieszo. Policjanci szybko go dogonili. Okazało się, że za kierownicą siedział 30-letni mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego. Badanie alkomatem wykazało ponad promil alkoholu w jego organizmie. Mężczyzna ma dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów i - jak sam tłumaczył - to właśnie z tego powodu nie zatrzymał się do kontroli.
W kieszeni miał woreczek z kryształem i kradziony telefon
Podczas przeszukania policjanci znaleźli w kieszeni 30-latka foliowy woreczek z białym kryształem oraz telefon, który - jak się okazało - pochodził z kradzieży. Zabezpieczona substancja została przekazana do badań laboratoryjnych.
"Zatrzymany 30-latek po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty. Będzie odpowiadał za niezatrzymanie do kontroli, złamanie sądowego zakazu kierowania pojazdami, kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości w warunkach recydywy. Mężczyzna usłyszał także zarzut paserstwa" - przekazała białostocka policja. Mężczyźnie grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności, jednak z uwagi na to, że czynów dopuścił się w warunkach recydywy, kara może zostać zwiększona o połowę.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KMP Białystok