Proces dotyczył przede wszystkim wystawiania faktur poświadczających zakup lub sprzedaż tych samych artykułów spożywczych, które to działania w rzeczywistości nie miały miejsca, a chodziło o wyłudzanie zwrotu podatku VAT.
Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał 34-letniego głównego oskarżonego na trzy lata i cztery miesiące pozbawienia wolności. Mężczyzna oskarżony był o wyłudzenie ponad 1,6 mln zł podatku VAT i usiłowanie wyłudzenia kolejnych ponad 700 tys. zł. Zgodnie z wyrokiem ma zwrócić wyłudzone pieniądze. Sąd orzekł wobec niego również grzywnę oraz czteroletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej.
Zaczęło się od kontroli urzędu skarbowego
Drugi z oskarżonych dostał rok i dwa miesiące więzienia. Natomiast sprawa trzeciej współoskarżonej osoby została wyłączona do odrębnego postępowania przed sądem w Gdańsku i również zapadł tam wyrok skazujący.
Proceder został odkryty podczas kontroli prowadzonej przez urząd skarbowy. Wszystko wskazywało na to, że spółka należąca do 34-letniego dziś mężczyzny jest ogniwem w łańcuchu karuzeli podatkowej. W ocenie śledczych - ogniwem kluczowym, bo to do tej spółki trafiały zwroty podatku. Cały proceder - zanim został wykryty – miał trwać jedenaście miesięcy.
Dowody w sprawie karnej pod nadzorem prokuratury zbierali policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. Według ich ustaleń, zorganizowana grupa przestępcza zajmująca się takimi oszustwami i wyłudzeniami podatkowymi (były w niej też inne osoby) działała w latach 2015-2016.
Śledczy o fikcyjnym obrocie kawą i słodyczami
Według śledczych, oszustwa opierały się na działalności białostockiej firmy prowadzonej przez 34-latka. Okazało się, że odbywa się tam karuzelowy obrót towarami. Działanie to polegało na wystawianiu faktur dokumentujących fikcyjny obrót produktami spożywczymi szybko zbywalnymi, jak kawa, napoje energetyzujące, krem czekoladowy i słodycze.
"Ten sam towar był wielokrotnie przewożony przez różnych przewoźników i wielokrotnie fakturowany jako kolejne transakcje wykonywane przez różne podmioty krajowe. Następnie towar był wywożony z kraju w formie wewnątrzwspólnotowych dostaw i z powrotem trafiał do Polski w formie nabycia, a następnie po raz kolejny był sprzedawany" – tak policja opisywała mechanizm tego oszustwa podatkowego.
- Jeżeli jakikolwiek towar był, to jeździł ze Słowacji, via Polska, poprzez Łotwę i wracał na Słowację - mówił sędzia Mariusz Kurowski, uzasadniając wyrok.
Czasami obrót tymi towarami odbywał się jedynie na papierze, a towar fizycznie nie zmieniał lokalizacji.
Drugi o oskarżonych był w kryzysie bezdomności, przyznał się do winy
Główny oskarżony do udziału w karuzeli podatkowej nie przyznał się, twierdził iż nie miał świadomości, że bierze udział w przestępstwie. Sąd uznał jednak za udowodnione, m.in. poprzez zeznania innych osób, które przyznały się, że 34-letni obecnie mężczyzna działał z pełną świadomością, to on ubiegał się o zwrot podatku i do niego te przelewy trafiały.
Drugi z oskarżonych przyznał się, że - będąc osobą w kryzysie bezdomności i potrzebującą pieniędzy - dostał propozycję wykorzystania jego danych do działalności spółki założonej na Łotwie, która była jednym z ogniw karuzeli. Za tysiąc złotych został prezesem tej spółki, założył dla niej rachunek w polskim banku i przekazał dokumenty tym osobom.
Sąd: nie ma możliwości, żeby oskarżony został wmanewrowany
Sędzia Kurowski zwracał uwagę, że transakcje dotyczące ogromnego rzekomego obrotu, przelewy pieniędzy czy płatności, odbywały się jednego dnia lub najpóźniej dzień później. Przywoływał przy tym zeznania pracownic firmy głównego oskarżonego, które mówiły, że w istocie firma była niewielka, "od czasu do czasu udawało się czymś pohandlować, trochę mąką, trochę cukrem i nie było jakichś wielkich tirów, nie było niczego".
- Nie ma takiej możliwości, by oskarżony został wmanewrowany i bezwiednie wykorzystany, ponieważ to on finalnie później, musiał podzielić się tymi uzyskanymi z urzędu skarbowego pieniędzmi. Cała reszta obrotu pieniędzmi była tylko napędzaniem pewnego rodzaju struktury, by wykazać, że był jakiś towar i były płatności - mówił sędzia.
Wyrok nie jest prawomocny.
Autorka/Autor: tm
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/ Artur Reszko