Jak konduktor przewoził materiały dla stacji, czyli 25 lat technologicznej rewolucji TVN24
- Żeby ten materiał dotarł do Warszawy, trzeba to było wsadzić w kopertę, dojechać na dworzec do godziny 14.25, bo pociąg do Warszawy wyjeżdżał o 14.30 - wspomina Marzanna Zielińska, reporterka "Faktów" TVN, pokazując dysk wyciągnięty z szafy. Tak kiedyś wyglądała wysyłka materiałów. - Mieliśmy pięć minut na znalezienie konduktora i jeszcze fajnie, jak na zmianie był akurat taki życzliwy, który tą taśmę zechciał wziąć. I ta taśma pociągiem jechała do Warszawy, a w Warszawie czekał już producent, jak pociąg dojeżdżał - opowiada.
25 lat TVN24. Co się zmieniło, a co nie?
25 lat to w świecie technologii telewizyjnej cała epoka. - To jest przepaść. Przez te 25 lat zmieniło się technologicznie prawie wszystko - mówi Tomasz Śmigielski, operator kamery w TVN24.
Długo można wymieniać... Studia, reżyserki, kamery, sposób przekazu, narzędzia pracy reporterów. A TVN24 zawsze był na czele zmian. I tak na przykład, zanim nastała epoka wszędobylskich dronów, naszej stacji szeroką perspektywę zapewniał śmigłowiec Błękitny 24. - To był projekt zdecydowanie wyprzedzający swoje czasy - opowiada Tomasz Górski, operator kamery TVN24 i przez dziewięć lat członek załogi Błękitnego 24.
Co jeszcze zmieniło się w technologii używanej przez TVN24 przez ćwierć wieku? A co nie zmieniło się w naszej pracy wcale? Całość podsumowuje w swoim urodzinowym materiale Maciej Zalewski.
Oprac. AM