Wiosna to dla milionów osób początek objawów, które utrudniają codzienne funkcjonowanie. Dla alergika powietrze przestaje być neutralne - staje się mieszaniną niewidzialnych cząsteczek, które organizm natychmiast rozpoznaje jako zagrożenie. Jedna brzoza (jeden z najsilniejszych i najczęstszych alergenów wziewnych w Polsce) potrafi uwolnić dziennie miliony ziaren pyłku, niesionych przez wiatr na ogromne odległości.
Według danych Polskiego Towarzystwa Alergologicznego alergia dotyka już niemal połowy Polaków. Z danych NFZ wynika z kolei, że choruje ok. 12 mln osób - ok. 8 mln zmaga się z alergicznym nieżytem nosa, a ponad 4 mln z astmą, której alergia jest bezpośrednią przyczyną. Jak podaje Światowa Organizacja Alergii (WAO), na świecie problem obejmuje już 30-40 proc. populacji.
Układ odpornościowy "się nudzi"?
- Układ immunologiczny to jeden z najbardziej skomplikowanych elementów całej tej biologii - tłumaczy dr n. med. Iwona Patyk, specjalista alergolog i pulmonolog. To właśnie w tej misternej sieci dochodzi do błędu. Zamiast ignorować pyłki czy kurz, organizm produkuje przeciwciała IgE i uruchamia kaskadę zapalną. Dlaczego ten mechanizm pojawia się u tak wielu osób?
I tu pojawia się paradoks.