Do niedawna wystarczyło napisać na etykiecie umieszczonej na słoiku z miodem: "mieszanka miodów z Unii Europejskiej i spoza Unii Europejskiej". Od czerwca - po wdrożeniu w życie nowelizacji unijnej "dyrektywy śniadaniowej" - to się zmieniło. Przy sklepowej półce z miodami możemy teraz zamiast ogólników przeczytać, skąd wzięła się zawartość danego słoika i jaki jest procentowy udział jej składników. Jednak to jedynie informacja, a nie gwarancja jakości.
Odwiedziłem dwa popularne markety, w każdym znalazłem po jednym miodzie oznaczonym jako pochodzący z Polski. Pozostałe to mieszanki, ale - zgodnie z przepisami - z dokładnym wskazaniem kraju pochodzenia.
Skąd bierze się miód, który możemy kupić? Na etykietach królują Chiny, Wietnam, Ukraina i Gwatemala.