- W hospicjum była możliwość porozmawiania z psychoonkologiem, z czego kilkakrotnie skorzystałam. Pomogło mi to oswoić się z tematem terminalnej choroby bliskiej mi osoby, uporządkować kłębiące się emocje, zrozumieć, co czuję, i że mam prawo tak się czuć. To było bardzo cenne i potrzebne wsparcie. Bo na początku czułam złość na los, zdarzenie, siłę wyższą. Złość i szok - opowiada w rozmowie z tvn24.pl Julia Raczyńska, która przez 2 lata opiekowała się mamą chorą na raka płuca. Niestety, sytuacja, w której bliscy ciężko chorej osoby mogą liczyć na profesjonalne, systemowe wsparcie, wciąż nie jest oczywistością, a potrzeby są ogromne.
Pozostało 78% artykułu