Limity zarobków lekarzy. Senat dał zielone światło, a prezydent bada grunt

Posiedzenie Senatu 6.11.2026
Tomasz Maciejewski: stan rzeczy, jaki mamy, wymaga poważnego podejścia
Źródło zdj. gł.: PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Senat poparł ustawę wprowadzającą między innymi maksymalne stawki wynagrodzeń dla medyków pracujących w publicznej ochronie zdrowia. Wczoraj dyskutowano o niej w Pałacu Prezydenckim. Gdy padło pytanie, kto uważa, że ustawa jest dobra i poprawi sytuację pacjentów, "nie zgłosił się nikt" - relacjonuje strona związkowa.
Kluczowe fakty:
  • Ustawa ustanawia ograniczenia dotyczące czasu pracy medyków oraz maksymalną stawkę za godzinę - około 240 złotych brutto.
  • Senatorowie wnieśli do regulacji poprawki. Czego dotyczyły?
  • Konsultacje dotyczące nowych zapisów odbyły się w czwartek w Pałacu Prezydenckim. Kto wziął w nich udział?
  • Najwięcej obaw budziły regulacje ograniczające stawki wynagrodzeń. Jakie zastrzeżenia zgłaszali eksperci?

Podczas dzisiejszego głosowania w izbie wyższej parlamentu senatorowie poparli rządową nowelizację ustawy świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Wprowadza ona ograniczenia dotyczące czasu pracy medyków, którego łączny wymiar nie będzie mógł przekraczać równoważnika dwóch etatów oraz maksymalną stawkę za godzinę – to jedna dwudziesta minimalnego wynagrodzenia brutto (ok. 240 zł).

Miesięczne wynagrodzenie – przy dwóch etatach – nie będzie mogło przekraczać szesnastokrotności płacy minimalnej brutto (ok. 76 900 zł). Ponadto ustawa m.in. poszerza możliwości kontrolne NFZ oraz kompetencje Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Jakie poprawki do ustawy wprowadził Senat?

Poprawki, za którymi opowiedział się Senat, dotyczą minimalnego wymiaru zatrudnienia. Senatorowie przyjęli, że ma to być nie nie pół, lecz jedna czwarta etatu. Ponadto poparcie uzyskała poprawka usuwająca w całości zapisy ws. zakazu pracy na NFZ dla lekarzy poświadczających nieprawdę.  Senat przyjął też poprawki, na mocy których prezes NFZ miałby powoływać i odwoływać dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ, ale po uzyskaniu akceptacji ministra zdrowia. Senatorowie zaproponowali także, by zrezygnowano z przepisów określających kompetencje prezesa NFZ do wyrażania zgody pracownikowi funduszu na sprawowanie mandatu posła, senatora, posła do Parlamentu Europejskiego oraz radnego.

Senat opowiedział się za zmianą polegająca na wykreśleniu z ustawy lekarzy geriatrów, patomorfologów i psychiatrów jako zwolnionych z obowiązku przestrzegania minimalnego czasu zatrudnienia. W to miejsce zaproponowano zapis, by zawody medyczne i specjalizacje lekarskie objęte tym zwolnieniem były określane w drodze rozporządzenia ministra zdrowia. Kolejne poprawki dotyczą umów. Senat zaproponował, by bez okresu wypowiedzenia były one rozwiązywane z medykami, którzy nie zgadzają się na dostosowanie wynagrodzenia do limitów określonych w ustawie. Ponadto senatorowie opowiedzieli się za poprawką, zgodnie z którą zmiany umów wynikające z dostosowania ich do nowych wymogów nie mogą obejmować obniżenia grupy zawodowej, do której zaliczono pracownika, ani zmiany kwalifikacji wymaganych na zajmowanym stanowisku pracy. Ponadto Senat opowiedział się za szeregiem poprawek legislacyjnych i dot. okresu przejściowego. Za ustawą z poprawkami opowiedziało się 61 senatorów, przeciw było 32, od głosu wstrzymało się dwóch senatorów. 

Co było celem spotkania u prezydenta?

W czwartek o zapisach trzech ustaw przygotowanych przez Ministerstwo Zdrowia, w tym tej przyjętej właśnie przez Senat, rozmawiano podczas debaty u prezydenta.

Spotkanie pod hasłem "Krok przed decyzją" zorganizowała Rada Zdrowia - ciało doradcze Karola Nawrockiego, któremu przewodniczy prof. Piotr Czauderna. Wzięli w nim udział przedstawiciele medyków, pacjentów, szpitali, Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.

Jak czytamy w komunikacie na stronie prezydent.pl, "celem spotkania było umożliwienie zainteresowanym środowiskom wyrażenia opinii oraz przedstawienia ocen dotyczących wpływu zaprojektowanych przez Ministerstwo Zdrowia zmian na funkcjonowanie całego systemu, a w szczególności na pacjentów i pracowników medycznych".

Zebrane stanowiska prezydent zamierza wziąć pod uwagę podejmując decyzję o tym, czy zawetuje ustawy lub skieruje je do Trybunału Konstytucyjnego.

Eksperci krytycznie o zmianach w ochronie zdrowia

Podczas debaty omawiano zmiany dotyczące limitów wynagrodzeń i czasu pracy medyków, przedłużenia funkcjonowania sieci szpitali oraz jawności postępowań konkursowych. Jak przekazała Kancelaria Prezydenta RP, eksperci i przedstawiciele strony społecznej oceniali, że "przepisy są fragmentaryczne i w obecnym kształcie nie przyniosą realnej poprawy".

Zastrzeżenia dotyczyły między innymi limitowania stawek i minimalnego wymiaru etatu. Krytykowano również przedłużenie funkcjonowania obecnej sieci szpitali bez zmiany wycen świadczeń oraz dodatkowe obowiązki związane z ewidencjonowaniem czasu pracy.

- To, że lekarze zarabiają dobrze, to nie jest żaden grzech i jest to dość powszechne zjawisko w wielu krajach świata, ale nie ma zgody na oszukiwanie, na naciąganie sprawozdawczości. Na wpisywanie sobie godzin pracy w kilku miejscach naraz, bo jeszcze techniki bilokacji nie opanowaliśmy - argumentował w czwartek zasadność procedowanej ustawy Tomasz Grodzki, senator Koalicji Obywatelskiej.

Obawy o dostępność leczenia

Według komunikatu Kancelarii Prezydenta RP uczestnicy debaty wskazywali, że proponowane obostrzenia kadrowe i biurokratyczne mogą prowadzić do odpływu pracowników medycznych do sektora prywatnego oraz problemów z obsadą dyżurów.

Do pierwszego z tych zarzutów, podnoszonego już wcześniej przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, odnosił się już wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. - Wydaje mi się, że temu systemowi niepublicznemu może być dość trudno wchłonąć jeszcze jakąś część personelu medycznego. Bo pamiętajmy o tym, że w Polsce te systemy istnieją równolegle. Nie byłaby to większa grupa niż mniej więcej tysiąc lekarzy w pierwszym roku obowiązywania ustawy. Raczej nie spodziewamy się istotnego exodusu - odpowiedział.

Wśród potencjalnych skutków wprowadzenia ustawy uczestnicy debaty w Pałacu Prezydenckim wymienili też ograniczenie dostępności nocnej i świątecznej opieki lekarskiej, wydłużenie kolejek na szpitalnych oddziałach ratunkowych oraz powstawanie lokalnych "białych plam" w dostępie do leczenia.

Tymczasem Ministerstwo Zdrowia uspokaja.

- Pacjenci naprawdę powinni czuć się w systemie bezpieczni i my to gwarantujemy naszymi rozwiązaniami. Przypomnę, że mamy nie tylko reformę, która jest w tej chwili procedowana w parlamencie. Jest jeszcze szereg rozporządzeń, które już obowiązują, dotyczących harmonogramów pracy medyków. Chcę pracować na faktach, a nie na iluzji przebywania medyków w niektórych miejscach. Mamy też mapy potrzeb, które pokazują, w jaką stronę powinien zmierzać system, jak przeprofilowywać jednostki - mówiła w piątek w rozmowie z Tok FM Sobierańska-Grenda.

"Na sali zaległa cisza"

Porozumienie Rezydentów OZZL przekazało redakcji tvn24.pl komunikat opublikowany po debacie "Krok przed decyzją". Organizację reprezentował jej przewodniczący Sebastian Goncerz. Zapytał on uczestników, kto uważa, że ustawa jest dobra i poprawi sytuację pacjentów. - Na sali zaległa cisza, po krótkiej chwili przerwana śmiechem ze strony niektórych uczestników. Nie zgłosił się nikt - ani medycy, ani pacjenci, ani dyrektorzy, ani Ministerstwo, ani NFZ - czytamy w komunikacie.

Przed ostateczną decyzją legislacyjną – debata kluczowych środowisk nad zmianami w ochronie zdrowia
Przed ostateczną decyzją legislacyjną – debata kluczowych środowisk nad zmianami w ochronie zdrowia
Źródło zdjęcia: Eliza Radzikowska-Białobrzewska/KPRP

- Co jest najgorsze? Nikt nie jest w stanie oszacować skali skutków. Bo kto teraz jest w stanie policzyć ile lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów i innych medyków nie dostanie zgody od pracodawcy na pracę w innym miejscu? - napisano.

Refoma potrzebna, ale krytykowana

Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw stanowi część pakietu zmian zapowiedzianych w lipcu przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę.

Ustawa od początku jest mocno krytykowana, zarówno przez opozycję, jak i część koalicjantów. Prawo i Sprawiedliwość zarzuca jej autorom, że nie rozwiąże rzeczywistych problemów ochrony zdrowia, a skutki ustawy mogą zmniejszyć dostępność publicznej ochrony zdrowia dla pacjentów. Lewica punktuje natomiast ocenę skutków regulacji, która nie pokazuje mechanizmów, jakie miałyby posłużyć do zmierzenia tego, czy przepisy przynoszą zamierzone rezultaty.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: