Prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące lekarza, który w styczniu 2025 roku pełnił dyżur na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym szpitala Latawiec w Świdnicy, będąc pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało, że miał około 1,3 promila w organizmie. W czasie jego dyżuru na SOR zgłosiło się 22 pacjentów. Nie będzie zarzutów dla lekarza.
- Powołano zespół biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Zielonogórskiego celem wydania opinii, czy działania tego lekarza narażały pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo. Chodzi o to, że samo pełnienie obowiązków po alkoholu nie jest przestępstwem - poinformował Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.
Miał 1,3 promila i pełnił dyżur na oddziale ratunkowym
Z ustaleń prokuratury wynika, że lekarz osobiście zbadał jedynie dwie osoby. Pozostałych pacjentów kierował do innych specjalistów. Biegli ocenili, że wszystkie postawione przez niego diagnozy były prawidłowe.
- Jakkolwiek zachowanie było wysoce niewłaściwe i naganne, to biegli nie dopatrzyli się tego, iż doszło do narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo - wyjaśnił Pindera.
Wśród pacjentów przyjętych podczas dyżuru była także osoba, która później zmarła. Śledczy ustalili jednak, że lekarz nie miał związku z jej leczeniem.
- Ta opinia (biegłych - red.) wskazuje, że nie doszło do bezpośredniego narażenia albo to narażenie nie dotyczyło skutku bezpośredniego utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jeżeli te przesłanki nie zostały spełnione, to w tym zakresie nie doszło popełnienia czynu zabronionego - tłumaczy Krzysztof Mitoraj, radca prawny.
Sprawą zajmuje się Izba Lekarska
W efekcie postępowanie zostało umorzone. Sprawa jest jeszcze rozpatrywana w Izbie Lekarskiej, która oceni zachowanie medyka i zdecyduje, czy powinien ponieść odpowiedzialność zawodową.