Poślizgnął się na oblodzonej jezdni, od miasta dostanie 20 tys. zł odszkodowania

TVN24

TVN 24Pan Henryk, licencjonowany taksówkarz, poślizgnął się na postoju

Chciał odśnieżyć auto, ale poślizgnął się na oblodzonej jezdni. Rozbił kolano, przeszedł operację, a uraz okazał się na tyle poważny, że pan Henryk przez rok nie mógł pracować. Zaskarżył więc miasto i wygrał. Wyrokiem sądu wrocławski magistrat musi teraz wypłacić 20 tys. zł odszkodowania dla taksówkarza.

Jak informuje "Gazeta Wyborcza", do nieszczęśliwego wypadku doszło w 2010 roku przy ul. Słubickiej we Wrocławiu. Pan Henryk, licencjonowany taksówkarz, właśnie rozpoczynał pracę. Około godz. 7.30 wysiadał z samochodu, by wyczyścić tylną szybę. Nagle poślizgnął się, uderzył kolanem o ziemię i nie mógł już wstać.

Uraz okazał się na tyle poważny, że potrzebna była operacja i długa rehabilitacja. Po zakończeniu leczenia pan Henryk wrócił do pracy, ale kolano bolało coraz mocniej. Przez rok nie mógł pracować. Dlatego postanowił domagać się o odszkodowanie od gminy. Jak przekonywał, do wypadku doszło, ponieważ "jezdnia była oblodzona, a nie powinna".

Poślizgnął się przy postoju taksówek

Ubezpieczyciel miasta uznał, że zdarzenie było jedynie wypadkiem przy pracy i odmówił wypłacenia pieniędzy. Pan Henryk miał je już dostać z ZUS-u. Taksówkarz nie dawał jednak za wygraną i skierował sprawę do sądu. Za to, że nie mógł pracować, domagał się 99 tys. zł.

W sądzie przekonywał, że do wypadku doszło z winy miasta. W jaki sposób? Gmina Wrocław miała nie wywiązać się ze swojego obowiązku i nie zadbała o odśnieżenie jezdni. Obrońcy magistratu powoływali się na raporty instytutu meteorologi, według których tego dnia słupki termometrów były powyżej zera. Na dodatek, jak dowiedli przedstawiciele urzędników, pan Henryk już wcześniej cierpiał na różne schorzenia, stąd jego problemy z nogą.

Sąd: za wypadek odpowiada miasto

Sąd jednak dał wiarę dowodom przedstawionym przez obrońcę taksówkarza. W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że "postój taksówek to bardzo uczęszczane przez mieszkańców miejsce, a o takie miasto powinno dbać ze szczególną starannością". Dlatego też przyznał 20 tys. zł odszkodowania. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Władze miasta najprawdopodobniej będą się odwoływać.

Autor: balu/gp / Źródło: Gazeta Wyborcza - Wrocław, TVN24 Wrocław