Kuba, Wiktor, Staś i Jagienka od lat dla grają dla WOŚP całym sercem - mali i duzi, zdrowi i ci po przejściach. Zbierają rodziny, a nawet całe orkiestrowe pokolenia.
- Sprzęt zakupiony przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy uratował życie mi, a później uratował życie mojemu szkrabowi – mówi mama Stasia, Małgorzata Andrzejewska.
Dziś ten szkrab ma już sześć lat i po raz piąty będzie kwestować z puszką Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Chłopiec urodził się w 24 tygodniu ciąży, ważył zaledwie 500 gramów.
- Urodziłam wcześniaka, który wylądował na oddziale na Polnej, który roi się od serduszek - przyznaje Małgorzata Andrzejewska. Stasiowi pomógł respirator i inkubator z czerwoną naklejką. Swój pierwszy orkiestrowy finał spędził na oddziale neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Poznaniu.
Pomógł im sprzęt od Jurka Owsiaka. Teraz sami grają z WOŚP
Wiktorowi, Sylwestrowi i Laurze oraz ich młodszemu bratu Kubie w kryzysowym momencie też pomógł sprzęt od Jurka Owsiaka. Dzieci miały wady serca - jedno z nich pęknięte płuco i dużą niedokrwistość. – 28. tydzień, skrajne wcześniactwo. Powiedziano mi, że mogą nie przeżyć – mówi mama dzieci, Elżbieta Królikowska-Śmieja.
I właśnie dlatego trojaczki z Dzierżoniowa razem z bratem od najmłodszych lat kwestują. Dziś robią to nadal, ale już jako młodzi dorośli. – Dla mnie to jest tradycja rodzinna – przyznaje Jakub Śmieja. – Zawsze jak zbieram to mam w głowie taką myśl, że robię to, bo gdyby kiedyś tego też nie robił, nie byłoby mnie tutaj - dodaje Sylwester Śmieja.
Podobnie jak 16-letniej dziś Jagienki Hursztyn. - Zobaczyłam naklejkę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na OIOM-ie, jak byłam po operacji – wspomina.
Charakterystyczne serduszka naklejone na medycznym sprzęcie Jagna już dawno przestała liczyć – zamiast tego liczy na hojność darczyńców i od dziewięciu lat składa puszki w sztabie.
W finał WOŚP zaangażowanych jest 120 tysięcy wolontariuszy
To tylko kilka przykładów tych, którym kiedyś Orkiestra pomogła. Teraz oni sami pomagają. Angażując się w zbiórkę spłacają symboliczny dług wdzięczności. – Ja dobro otrzymałam i teraz chcę dzielić się z innymi - mówi Karolina Złotorzyńska, która zachorowała na cukrzycę w 2005 roku. Rok później dostała sprzęt od Orkiestry.
- Pompa towarzyszy mi od 20 lat. Codziennie jest ze mną. Jest to sprzęt, który ułatwia mi życie i jakby dzięki Orkiestrze mam możliwość, że z niego korzystam i od tamtego momentu wspieram Orkiestrę sama, czuję taką potrzebę – podkreśla młoda dziewczyna.
W tym roku w finał WOŚP zaangażowanych jest 120 tysięcy wolontariuszy. Często łączy je podobna historia: żyją lub zostali wyleczeni dzięki sprzętowi z czerwonym serduszkiem - grają do jednej bramki i jednej puszki.
- Wiele ludzi myślę, że nawet nie ma pojęcia, ile osób, które mijają na ulicy, zostało uratowanych przez WOŚP - zwraca uwagę Sylwester Śmieja.
Autorka/Autor: Marta Balukiewicz
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24