Strefa Gazy pod ostrzałem izraelskiego wojska. Hamas odpowiada rakietami

TVN24


Co najmniej 10 rakiet wystrzelonych zostało w poniedziałek wieczorem ze Strefy Gazy w kierunku południowego Izraela. To odwet za zniszczenie w izraelskim ataku biura przywódcy Hamasu Ismaila Haniji. Na razie nie ma informacji ani o ofiarach.

Atak na biuro został poprzedzony ostrzałem ostrzegawczym, co pozwoliło na ewakuację ludzi z budynku. Jak pisze agencja AP, Izrael często stosuje taką taktykę, by zminimalizować liczbę ofiar śmiertelnych. Według ministerstwa zdrowia Strefy Gazy, w efekcie przeprowadzonego w poniedziałek późnym popołudniem izraelskiego ataku odwetowego ranne zostały dwie osoby.

Sam Hanija już wcześniej został ewakuowany, gdyż Hamas spodziewał się, że Izrael będzie chciał przeprowadzić odwet za ostrzelanie ze Strefy Gazy izraelskiej wioski Miszmeret. W ataku tym rannych zostało siedem osób, a jeden budynek został zniszczony.

"Izraelskie Siły Zbrojne rozpoczęły ostrzał celów terrorystów z Hamasu"

"Izraelskie Siły Zbrojne rozpoczęły ostrzał celów terrorystów z Hamasu na terenie Strefie Gazy" - głosi komunikat wojskowy. Według relacji świadków, słychać było eksplozje w zachodniej części Strefy Gazy. Na razie nie ma informacji, czy wskutek izraelskiego ostrzału są ofiary.

Wojsko rozpoczęło ostrzał Strefy Gazy w czasie, gdy premier Benjamin Netanjahu przebywa z wizytą w Waszyngtonie, gdzie rozmawia z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Netanjahu oświadczył, że Izrael nie będzie tolerował ostrzeliwania rakietami swojego terytorium i odpowie na tę agresję z pełną siłą. - Izrael nie będzie tego tolerował. Ja nie będę tego tolerował - mówił w Waszyngtonie Netanjahu.

Hanija natomiast w wydanym oświadczeniu napisał, że Palestyńczycy się nie poddadzą, a ich ugrupowania zbrojne "powstrzymają wroga, jeśli ten przekroczy czerwone linie".

Pogłębiający się konflikt palestyńsko-izraelski

"Głębokie zaniepokojenie" rozwojem sytuacji w Strefie Gazy wyraził sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, który wezwał obie strony, aby wykazały się maksymalną wstrzemięźliwością.

Jednak sytuację komplikuje fakt, że w Izraelu trwa kampania przed zaplanowanymi na 9 kwietnia wyborami do parlamentu, co powoduje, iż Netanjahu nie może sobie pozwolić na brak reakcji na palestyńskie ataki. Na dodatek w poniedziałek Trump podpisał dekret uznający izraelską suwerenność nad okupowanymi przez ten kraj Wzgórzami Golan, co zapewne zwiększy napięcie w regionie.

Autor: ft//kg / Źródło: PAP