Konflikt w Strefie Gazy

14 listopada 2012

Najpierw pojawia się flaga, później domy, w końcu - całe miasto

W cieniu wojny w Strefie Gazy cały czas trwa dramat Palestyńczyków z niedalekiego Zachodniego Brzegu. Izraelscy osadnicy dokonują tam ciągłej ekspansji, pozbawiając ludzi ziemi i miejsca do życia. Sytuację na Zachodnim Brzegu relacjonuje korespondent Sky News Stuart Ramsey.  

"Desperackie posunięcie". Tak matki próbują ratować niemowlęta w Strefie Gazy

Nie mają nawet roku, a już cierpią z powodu niedożywienia. Niemowlęta w Strefie Gazy po kilku miesiącach od porodu ważą nawet mniej niż w chwili narodzin. Matki i opiekunowie chcąc ratować dzieci od śmierci głodowej, decydują się na desperackie ruchy. Zamiast mleka, którego często nie ma, podają wywary z roślin lub rozrobioną w wodzie pastę z sezamu czy ciecierzycy. Lekarze podkreślają, że tym samym "ryzykują ich zdrowiem, ponieważ te produkty nie są przeznaczone dla niemowląt".

Izrael zapowiada "przerwy humanitarne" w Strefie Gazy

Izraelska armia zapowiedziała dziesięciogodzinne "przerwy humanitarne" w działaniach zbrojnych na niektórych obszarach Strefy Gazy. Decyzję ogłoszono, gdy Izrael poinformował o wznowieniu zrzutów z pomocą humanitarną nad palestyńską półenklawą.

Idą do punktów, by dostać jedzenie. A "mogą zginąć, dlatego że przyszli za wcześnie"

Nie możemy mówić o dystrybucji pomocy humanitarnej i żywności. To jest potraktowanie żywności jako pułapki - mówiła w TVN24 dyrektorka polskiego oddziału Lekarzy Bez Granic opisując, co dzieje się w Strefie Gazy. Draginja Nadażdin wskazywała, że "idąc do jednego z niewielu punktów" pomocowych, Palestyńczycy ryzykują, że "dostaną kulę w głowę". - Tam przychodzą ludzie, którzy są wygładzani. Jeżeli oni otaczają ciężarówkę z mąką, to po prostu siły izraelskiej do nich strzelają. Ze snajperek, z broni maszynowej - mówiła.

Są "oczami i uszami świata", głodują jak inni. Kto relacjonuje wojnę?

W Strefie Gazy od wielu miesięcy są problemy z żywnością, sytuacja jest właściwie na granicy całkowitego załamania - opisywał w TVN24 BiS redaktor naczelny AFP na Bliski Wschód, Christian Otton. To, co dzieje się w regionie, relacjonują dziennikarze, którzy tam zostali. I tak samo jak inni Palestyńczycy, mogą zginąć - od nalotów lub z głodu. Otton opowiadał, jak wygląda współpraca z nimi, z czym muszą się mierzyć i dlaczego tylko lokalni reporterzy mogą być "oczami i uszami świata" na wojnę Hamasu z Izraelem.