MON chce baz USA i kusi miliardami. Generał krytykuje, Senat domaga się raportu

TVN24

MON stara się ściągnąć wojsko USA do Polski na stałeUS Army
wideo 2/36

Do dwóch miliardów dolarów na inwestycję w infrastrukturę ze strony Polski, a w zamian umieszczenie dywizji amerykańskiego wojska w okolicach Bydgoszczy i Torunia - taką propozycję MON skierował do Waszyngtonu. Oficjalnej odpowiedzi brak, ale w amerykańskich mediach już pojawiły się głosy za i przeciw. Krytycznie o pomyśle polskiego resortu obrony wypowiedział się generał Ben Hodges, były dowódca US Army w Europie.

Istnienie propozycji MON ujawnił Onet wspólnie z portalem Politico. Dokument miał zostać przygotowany jeszcze za urzędowania poprzedniego szefa resortu, Antoniego Macierewicza, w 2017 roku. MON potwierdził jego autentyczność, a we wpisach na Twitterze odniósł się do niego obecny minister obrony Mariusz Błaszczak. Jak przekonywał, "amerykańskie media pozytywnie oceniają nasze starania o umieszczenie stałej bazy wojskowej USA w Polsce".

Pentagon nie komentuje

Dokument MON liczący 39 stron ma tytuł: "Propozycja stałej obecności USA w Polsce". Jest głównie wyliczeniem argumentów przemawiających za rozmieszczeniem na stałe dywizji wojsk amerykańskich w okolicy Bydgoszczy i Torunia. Ministerstwo popiera je ofertą zainwestowania do dwóch miliardów dolarów w rozbudowę infrastruktury, która służyłaby żołnierzom US Army.

W obecnych realiach cała dywizja amerykańskich wojsk to poważna siła. Po licznych cięciach w ostatnich dekadach formalnie w amerykańskim wojsku są tylko dwie pełne dywizje pancerne (1. Dywizja Pancerna z Fort Bliss w Teksasie i 1. Dywizja Kawalerii z Fort Hood w Teksasie). Każda to około 20-25 tysięcy żołnierzy i niemal 300 czołgów wspartych przez prawie dwa razy tyle transporterów opancerzonych, dział i wyrzutni rakiet.

Polska propozycja została opisana przez szereg mediów na Zachodzie, w tym agencję Bloomberg, portal dziennika "Independent" czy poświęcone wojskowości portale specjalistyczne, na przykład "The Army Times". Głównie były to neutralne teksty referujące ofertę Polaków. Ten ostatni portal przytoczył też wypowiedź rzecznika Pentagonu odnoszącą się do propozycji MON.

- To przedmiot dwustronnych dyskusji pomiędzy USA a Polską. (…) Nie podjęto żadnej decyzji, a treść tych rozmów pozostanie prywatna - oświadczył Eric Pahon.

Mapka z dokumentu przygotowanego przez MON. Ministerstwo przekonuje, że bazę USA najlepiej byłoby umieścić w okolicach Bydgoszczy i Torunia
MON

Rozbijanie spójności NATO

Za Oceanem pojawiły się również dwa szersze komentarze, z czego jeden bardzo znaczący, ponieważ jego autorem jest generał Ben Hodges, do niedawna dowódca amerykańskich sił w Europie. Zajmując swoje stanowisko w latach 2014-2017, nadzorował największą od końca zimnej wojny operację zwiększenia obecności wojsk amerykańskich na wschodniej flance NATO, która była odpowiedzią na agresję Rosji na Ukrainę.

Teraz jednak generał Hodges uważa, że rozmieszczenie na stałe baz USA w Polsce byłoby błędem. "NATO jest najlepszym sojuszem wojskowym w historii dzięki jedności jego członków. Każde działanie, które ryzykowałoby podważenie tej jedności, powinno być analizowane bardzo krytycznie. Rozmieszczenie stałych amerykańskich baz w Polsce jest jednym z takich działań" - przekonuje w komentarzu emerytowany już generał.

W jego ocenie umieszczenie baz w Polsce wywołałoby negatywne reakcje wielu innych członków NATO jako posunięcie "zbyt prowokacyjne" wobec Rosji. Były generał zaznacza jednak, że jego zdaniem Rosjanie nie mają prawa przedstawiać rozmieszczania dodatkowych sił Sojuszu w Polsce czy krajach bałtyckich jako działania agresywnego po tym, co robią na Ukrainie - od 2014 roku - czy w Gruzji, gdzie w 2008 roku przeprowadzili zbrojną interwencję.

"Jednak moim zdaniem nie byłoby rozsądnie decydować się na działanie, które będzie karmić strachy Rosjan, niezależnie od tego, czy są one prawdziwe, czy urojone" - pisze Hodges. Jego zdaniem wywołałoby to tylko niepotrzebne tarcia w NATO.

Kongres może się opierać

Po drugie, generał przekonuje, że stałe bazy w Polsce nie są potrzebne z wojskowego punktu widzenia. Jego zdaniem dzisiejsza obecność rotacyjna wojsk USA jest dobrym i wystarczającym rozwiązaniem. Amerykańscy żołnierze przyjeżdżają do Europy Wschodniej z USA na niecały rok, po czym wracają do domu. Generał podkreśla, że tego rodzaju ciągłe ruchy oddziałów są bardzo korzystne dla wojska USA jako realistyczne szkolenie. W przypadku kryzysu czy wojny musieliby zrobić to samo, czyli wyruszyć z bazy w Ameryce Północnej i jak najsprawniej przemieścić się do Polski czy krajów bałtyckich. Dodatkowo, stacjonując okresowo w Europie, mają ćwiczyć znacznie więcej niż w ojczyźnie.

Po trzecie, generał Hodges zwraca uwagę, że amerykańska armia nie ma wolnych sił, które mogłaby przenieść do Polski. "Z praktycznego punktu widzenia umieszczenie na stałe brygady pancernej w Europie Wschodniej jest po prostu nierealne. To wymagałoby zwiększenia US Army, co jest mało prawdopodobne" - argumentuje były wojskowy. Odnosi się przy tym do kwestii przeniesienia do Polski jednej amerykańskiej brygady, podczas gdy polska propozycja dotyczy całej dywizji, czyli kilku brygad.

Zdaniem generała Hodgesa w razie czego do Polski trzeba by przenieść jakiś oddział obecnie stacjonujący w USA, co wywołałoby i tak "silny opór" w Kongresie przedstawicieli tych stanów, które miałyby stracić dające istotne dochody bazy. Podkreśla również, że po znacznych cięciach w budżecie amerykańskiej armii w ostatnich latach nie ma też czego przesuwać z Niemiec na wschód.

Podsumowując, były dowódca stwierdza, że zamiast rozmieszczać wojska USA w Polsce na stałe należy raczej dbać o jedność NATO i jeszcze bardziej zintensyfikować wspólne szkolenia oraz manewry.

Linia sporu przesuwa się na wschód

Odmienny punkt widzenia na łamach portalu agencji Bloomberg przedstawił Leonid Berszidski, jej komentator rezydujący w Berlinie. Jego opinię zamieścił też na swojej stronie portal "Stars and Stripes", powiązany z wojskiem USA, ale nie przedstawiający oficjalnego punktu widzenia Pentagonu.

Według Berszidskiego Amerykanie powinni przenieść swoje bazy z Niemiec do Polski, bo ich obecne rozmieszczenie jest reliktem zimnej wojny. "Linia frontu w konflikcie z Rosją przesunęła się na wschód. Ma sens, aby amerykańskie wojsko podążyło za nią" - stwierdza komentator.

"USA powinny oferować ochronę tym krajom, które chcą jej najbardziej i ograniczyć swoje zaangażowanie w krajach, które korzystały z niego w XX wieku" - stwierdza Berszidski w swojej opinii i dodaje, że niezależnie od ostrej retoryki Kreml nie miałby jak zareagować na ewentualne stałe rozmieszczenie wojsk USA w Polsce.

Senacka komisja chce raportu od Pentagonu

Zgodnie z tym, co rzecznik Pentagonu mówił portalowi "The Army Times", oficjalnego komentarza do polskiej propozycji nie ma. Jednak jest możliwe, że wojskowi będą musieli przygotować opinię w tej sprawie. W ostatnich dniach maja komisja do spraw sił zbrojnych amerykańskiego Senatu przegłosowała swój projekt ustawy o budżecie Pentagonu na rok 2019 i umieściła w nim stosowny zapis.

Politycy chcą, aby Pentagon przeanalizował oraz zaraportował o "wykonalności i słuszności rozmieszczenia na stałe brygady US Army w Polsce". Na razie jest to zapis we wstępnej wersji ustawy budżetowej wojska USA. Musi ona jeszcze zostać zaakceptowana przez cały Senat, potem Izbę Reprezentantów, a na końcu przez amerykańskiego prezydenta. Po drodze często są wprowadzane poprawki i zmiany, więc nie jest pewne, czy rzeczony raport na pewno powstanie.

Niezależnie od nastawienia wojska i władz USA jest pewne, iż Polacy pozytywnie odnoszą się do stałego rozmieszczenia oddziałów US Army. Według najnowszego sondażu CBOS aż 67 procent jest za stacjonowaniem wojsk NATO w Polsce. Ma to być najwyższe poparcie w historii takich badań.

Autor: mk//now / Źródło: tvn24.pl, Politico, Stars and Stripes, Bloomberg, PAP