Wszczepili elektrody w mózg Igora, by mógł cieszyć się życiem bez padaczki. Pomógł robot od WOŚP

16-letni Igor czuje się już zdecydowanie lepiej
Szczecin. 16-letni Igor cieszy się życiem dzięki sprzętowi od WOŚP
Źródło: TVN24

16-letni Igor jest epileptykiem, cierpi na padaczkę lekooporną, a napady zdarzały mu się nawet kilka razy dziennie. Lekarze ze szpitala Zdroje w Szczecinie wszczepili w mózg nastolatka elektrody, by pomóc chłopcu. Wykorzystali specjalnego robota przekazanego przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. - Jest zdrowym dzieckiem, nie ma napadów, może cieszyć się życiem, a wszystkie efekty pooperacyjne praktycznie już ustąpiły - podkreślają lekarze.

16-letni Igor choruje na padaczkę lekooporną. Od pięciu lat jego życie było zależne od kolejnych napadów epilepsji. A te miał nawet kilka razy dziennie. Jak mówi jego mama, od powrotu ze szczecińskiego szpitala Zdroje, gdzie dwa miesiące temu został zoperowany, nie miał żadnego napadu.

- Dwa miesiące po operacji czuję się bardzo dobrze - mówi zadowolony 16-latek. I dodaje: - Wcześniej miałem na przykład problemy z pisaniem ręką. Byłem sparaliżowany, a teraz nie mam z tym już kłopotów.

Mama Igora, przyznaje, że wszyscy w rodzinie przeżywali chorobę chłopca, ponieważ ta pojawiła się nagle i niespodziewanie. - Pięć lat temu pojawiły się pierwsze ataki. Igor pozostawał w stanie zawieszenia przez kilkanaście sekund. Nie czuł, nie reagował. Jeśli taki atak wystąpił w szkole czy na podwórku, to osoby, które nie wiedziały, były zszokowane tym, co się z nim dzieje - relacjonowała Elzbieta Solińska, mama Igora.

1301N134X IGOR
Lekarze wszczepili w mózg 16-latka elektrody, by zoperować padaczkę
Źródło: TVN24

Dzięki robotowi było szybciej i pewniej

Była to pierwsza w Polsce operacja robotycznego wszczepienia elektrod stereo-EEG (SEEG) do mózgu. Elektrody zostały wszczepione przy użyciu ultranowoczesnego robota operacyjnego, który wykorzystywany jest do precyzyjnego umieszczania ich w mózgu.

- Główną trudnością w leczeniu padaczki lekkoopornej jest znalezienie ogniska, które ją wywołuje i wycięcie go. Za pomocą robota wszczepienie elektrod było znacznie szybsze, co umożliwia monitorowanie stanu dziecka przez cały czas. Wówczas jesteśmy pewni, gdzie ta czynność bioelektryczna jest nieprawidłowa i możemy usunąć tę zmianę - powiedział neurochirurg Leszek Sagan ze szpitala Zdroje w Szczecinie.

Zdjęcia z operacji w szczecińskim szpitalu
Zdjęcia z operacji w szczecińskim szpitalu
Źródło: Szpital "Zdroje" w Szczecinie

Igor elektrody miał wszczepione przez blisko tydzień. Przez Sześć dni był monitorowany. - Przez cały czas wszystkie jego czynności 24 godziny na dobę były zapisywane w komputerze. Ta czynność bioelektryczna była analizowana i również była nagrywana - relacjonował lekarz.

1301N124X NEUROCHIRURG
Lekarze wszczepili w mózg 16-latka elektrody, by zoperować padaczkę
Źródło: TVN24

- Obecnie Igor z napadów, które występowały kilka razy dziennie i powodowały całkowicie jego dysfunkcję - nie mógł chodzić do szkoły, powodowało to dysfunkcję poczucia psychologicznego w szkole - praktycznie wrócił do normalnego życia. Jest zdrowym dzieckiem, nie ma napadów, może cieszyć się życiem, a wszystkie efekty pooperacyjne praktycznie już ustąpiły - podkreślił Marek Lickendorf z oddziału neurochirurgii dziecięcej szczecińskiego szpitala.

Czytaj też: Lilianka po urodzeniu mieściła się na dłoni, to najmniejszy wcześniak w historii szpitala. Żyje dzięki sprzętowi od WOŚP

W czwartek (12 stycznia) podczas otwarcia w szpitalu Zdroje pracowni rezonansu magnetycznego 16-latek spotkał się z Jurkiem Owsiakiem. Operacja, którą przeszedł była możliwa m.in. dzięki specjalnemu robotowi, który placówce wcześniej przekazała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. - To jest sprzęt, który ułatwia wszczepienie tych elektrod w taki sposób, żeby dzieci mogły mieć później z tego zysk w postaci efektów operacji, a przede wszystkim żeby były bezpieczne. Bez tego byłoby nam trudno zaplanować na obrazie rezonansu magnetycznego położenie precyzyjne elektrod. Te elektrody zbierają takie impulsy, które następnie neurolodzy analizują tygodniami i mówią: to jest ten punkt z którego wychodzi napad padaczkowy. I tak było u Igora - wyjaśniał Lickendorf.

W Polsce na padaczkę cierpi ok. 100 tys. osób, blisko 20-30 proc. to są osoby, którym leczenie farmakologiczne nie pomaga.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: