Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Porzucek nie mógł o własnych siłach wysiąść z samolotu na Lotnisku Chopina w Warszawie. Według świadka, na którego powołał się "Fakt", był pod wpływem alkoholu. Porzucek na początku tłumaczył się "problemem ortopedycznym". Dopiero po opublikowaniu zdjęć przesłanych na Kontakt24 zamieścił oświadczenie w mediach społecznościowych, w którym przyznał się do spożycia alkoholu. Niedyspozycję tłumaczył interakcją alkoholu z lekami.
W środę Porzucek pojawił się w Sejmie. Pytany o ten incydent podkreślił, że "ma problemy z biodrem", w związku czym przyjmuje przepisany mu przez lekarza tramadol, lek z grupy opioidów. - Nigdy w życiu nie brałem takich mocnych leków. Nie miałem wyobraźni, że tak się to może skończyć - twierdził.
Utrzymywał jednocześnie, że swoimi pierwszymi komentarzami nie próbował wprowadzić opinii publicznej w błąd. - Ja nigdy nie mówiłem, że nic nie piłem. Przyznałem to po paru dniach - bronił się Porzucek. Dodał, że nie było to efektem nacisków na niego w Prawie i Sprawiedliwości. - Nie było żadnych nacisków ze strony centrali, sam chciałbym to przeciąć - powiedział.
Ile alkoholu wypił poseł Porzucek?
Poseł PiS przyznał, że "popełnił błąd". - Powinienem nic nie wypić. Nawet nie powinienem pół drinka wypić, biorąc tak silne leki. Nie miałem wyobraźni, zrobiłem to, przepraszam - kajał się.
Nie chciał jednak przyznać, ile alkoholu wypił. - Pani redaktor, nie chcę tutaj mówić. Niewiele. Wypiłem niewiele - odpowiedział na pytanie reporterki TVN24 Mai Wójcikowskiej.
- Czyli jednego drinka pan wypił? - pytała Wójcikowska. - No mniej więcej, proszę pani - odparł.
- Jednego czy pięć? - dopytywała reporterka. - Nie, na pewno nie tyle - zapewniał.
Jak dodał, "jest mu wstyd" w związku z tą sytuacją. - Zrobię wszystko, by po kilkunastu latach nienagranej służby w Sejmie, a wcześniej (...) trzech kadencjach w sejmiku nienagranej służby publicznej, żeby ta rzecz nie przyćmiła moich osiągnięć i moich wyników - obiecywał Porzucek.