Kambodża

Kambodża

Przez kilkanaście dni, kiedy 83-letnia Amerykanka przebywała na statku wycieczkowym, nie stwierdzono u niej żadnych niepokojących objawów. W czwartek Westerdam zawinął do portu po zapewnieniu, że na pokładzie nie ma zakażonych koronawirusem. Dopiero później test u kobiety dał wynik pozytywny. Łącznie statek opuściło już ponad 1200 osób. Może być trudniej niż kiedykolwiek utrzymać w ryzach epidemię - ostrzegają eksperci.

Liczba ofiar powodzi w Kambodży wzrosła do co najmniej 30. Kataklizm spowodowały ulewne monsunowe deszcze, które doprowadziły do podniesienia poziomu rzeki Mekong - informują lokalne służby zarządzania kryzysowego.

Oenzetowski trybunał w Kambodży odrzucił apelację "Towarzysza Ducha", czyli Kainga Gueka Eava, który kierował katownią Czerwonych Khmerów S-21. Zamiast tego zwiększył jego wyrok z 35 lat pozbawienia wolności do dożywocia - pisze BBC.

Nuon Chea, numer dwa w kierownictwie Czerwonych Khmerów, powiedział w sądzie, że on i jego towarzysze "nie byli złymi ludźmi" i nie odpowiadają za śmierć około 1,7 miliona Kambodżan w czasie, kiedy rządzili krajem - poinformowała w poniedziałek agencja AP.

W poniedziałek rozpoczął się jeden z kilku procesów, w którym sądzeni będą trzej czołowi przedstawiciele zbrodniczego reżimu Czerwonych Khmerów. Podczas procesu w Phnom Penh odpowiadają oni za popełnienie zbrodni przeciw ludzkości i zbrodni wojennych.

Ulewnie padające deszcze monsunowe, powodzie oraz liczne osunięcia ziemi spowodowały w Kambodży śmierć 207 osób. Cztery z ośmiu dzielnic stolicy kraju, Phnom Penh są zalane. Ofiary powodzi mają otrzymać pomoc. Niestety, nie za wielką. Każda rodzina ma dostać jedynie ryż, makaron, sos rybny i 2,5 dolara.

Takiej powodzi w tym regionie nie było od lat. Liczba ofiar kataklizmu wynosi już 477 osób. I rośnie. Mieszkańcom Tajlandii i Kambodży zagraża też klęska głodu - niszczejące pod wodą pola ryżowe stanowią główne źródło pożywienia i eksportu obu krajów.

Ponad 100 ludzi zginęło w największej od 10 lat powodzi wywołanej przez monsun w Kambodży i w południowym Wietnamie. Na terenach leżących wzdłuż rzeki Mekong woda zalała domy, zerwała mosty i zmusiła tysiące ludzi do ewakuacji.