Po programie krótkim 21-letni Malinin prowadził - wiadomo, żadna nowość. Był faworytem i zachwycił, wykonując i skoki poczwórne, i salto w tył, z lądowaniem na jednej nodze, za co widzowie - wśród których był i tenisista Novak Djoković - nagrodzili go owacją.
Pierwszym, który na igrzyskach wykonał salto w tył, lądując na dwóch nogach był Amerykanin Terry Kubicka, w roku 1976 roku. Przerażeni działacze Międzynarodowej Unia Łyżwiarskiej (ISU) w odpowiedzi tego elementu zakazali, uznając go za zbyt niebezpieczny. Ponad dwie dekady później, w roku 1998 na igrzyskach w Nagano, salto wykonała Francuzka Surya Bonaly, wiedząc, że łamie zasady, co równa się odebraniu przez sędziów punktów. ISU dopiero dwa lata temu zakaz zniosła, by uczynić łyżwiarstwo sportem jeszcze bardziej ekscytującym, zwłaszcza dla młodych kibiców.
W Mediolanie Malinin był faworytem i kropka.
"Niewidzialne bitwy w środku, w głębi duszy"
Po programie krótkim - program dowolny. - Oto on, niepokonany - zapowiada Malinina komentator. Poczwórny flip - bez problemu, na rozgrzewkę. W to, co dzieje się potem, trudno uwierzyć. Zamiast poczwórnego axla, najtrudniejszego skoku, jest axel pojedynczy. Po widowiskowym i poprawnym lutzu - skok tylko podwójny. - O co tu chodzi? - pyta coraz bardziej zdumiony komentator.
Kolejny lutz i - niewiarygodne - upadek. Kilkanaście sekund i upadek numer dwa. Niewiarygodne, niewiarygodne, niewiarygodne. Jest salto, na dwie nogi, Malinin męczy się jednak okrutnie. Cierpi, inaczej tego nazwać nie można. Koniec, chowa twarz w dłoniach. Nie wierzy. Jeżeli miał z kimś przegrać, to ze sobą. Tylko ze sobą. I tak się stało.
Wyniki - ósme miejsce, ten mistrz, ten gigant. Bezlitosna lekcja.
Powstrzymuje łzy. Na gorąco przyznaje, że wyczerpała, że zniszczyła go presja, ta związana z igrzyskami. - Nie miałem kontroli nad tym, co robię, po prostu (…) Czułem, że wszystkie traumatyczne chwile mojego życia dosłownie zalewały mi głowę. Tyle negatywnych myśli się w niej gromadziło, naprawdę nie wiedziałem, jak sobie z tym poradzić (…) Schrzaniłem to, stres był przytłaczający. Czasu nie mogę cofnąć, choć bardzo bym chciał - tłumaczy, wciąż zaszokowany, a może i zawstydzony. Do fanów, do całego świata zwraca się także w mediach społecznościowych: "Na największej scenie świata ci, którzy wydają się najsilniejsi, mogą toczyć niewidzialne bitwy w środku, w głębi duszy" - wyznaje.
Biles, McGrath, Fajdek. Poszedł w kierunku lasu
Z trybun męczarnie Malinina śledziła Simone Biles, amerykańska gimnastyczka, w dorobku mająca aż siedem tytułów mistrzyni olimpijskiej. Mogła mieć ich więcej, z igrzysk w Tokio, w roku 2021, kiedy też była faworytką, wycofała się jednak w czasie rywalizacji. Powód? Załamanie nerwowe i blokada psychiczna, wywołane stresem.
Wiedząc doskonale, co Malinin przeżywa, z czym się mierzy i co go w najbliższych dniach, a nawet tygodniach czeka, współczuła mu bardzo. Chciała pomóc, po zawodach poprosiła o spotkanie. - Naprawdę martwiłam się o jego zdrowie psychiczne - oznajmiła na łamach olympics.com. - Wypisałam kilka punktów i od razu mu je wysłałam, żeby wiedział o moim wsparciu. Rozmowa z kimś, kto przeszedł przez to samo i potwierdzenie tego... On myśli sobie: "O mój Boże, tak, właśnie tak się czuję". Mam nadzieję, że było to dla niego naprawdę pomocne - tłumaczyła.
Trzy dni dni po klęsce Malinina na trasę alpejskiego slalomu ruszył Norweg Atle Lie McGrath, lider Pucharu Świata w tej specjalności. Po pierwszym przejeździe prowadził, drugiego - nie ukończył. Załamany cisnął kijkami, odpiął narty i - brnąc w śniegu, obserwowany przez kamery - poszedł w kierunku lasu. Tam, z dala od ludzi, przeżywał swój dramat, w samotności. - Potrzebowałem chwili dla siebie, myślałem, że znajdę tam spokój i ciszę. Niestety, fotografowie i policja szybko mnie odnaleźli - opowiadał.
Wielkie emocje i wielki stres potęgowała tragedia z życia osobistego, wiadomość o śmierci dziadka dotarła do niego w dniu inauguracji zmagań olimpijskich. - Zazwyczaj potrafię spojrzeć na sprawy z odpowiedniej perspektywy i powiedzieć sobie, że jeśli nie jeździłem dobrze, to najważniejsze, że jestem zdrowy, ja i moja rodzina. Nie tym razem – przyznał McGrath.
Z polskich sportowców przykładem zawodnika, który z olimpijską presją sobie nie radził, jest Paweł Fajdek, młociarz, siłacz, twardziel, pięciokrotny mistrz świata. W jego karierze akty dramatu były dwa. O dwa za dużo.