Bilans ofiar śmiertelnych gwałtownych ulew i powodzi w brazylijskim stanie Minas Gerais wzrósł do 54 osób - poinformowała w czwartek AFP, powołując się na lokalne władze. Poprzednio pisaliśmy o 30 zabitych. Nadal trwają poszukiwania 14 zaginionych osób.
Największe zniszczenia odnotowano w miastach Juiz de Fora oraz Uba, które znajdują się w górzystym stanie Minas Gerais. Żywioł zmusił do opuszczenia domów ponad pięć tysięcy osób.
Kolejne ulewy i osuwiska
Powódź i osuwiska wywołały ulewy, które wystąpiły we wtorek. Mocno padało też w nocy ze środy na czwartek. Mieszkańcy Minas Gerais otrzymali w środę na swoje telefony komórkowe pogodowe alerty. Jak podała AFP, doszło do ponownych zalań ulic oraz nowych osuwisk. Według meteorologów opady deszczu mają potrwać do końca weekendu.
- Padło mocno, rzeki wystąpiły z brzegów jeszcze bardziej, a obrona cywilna zaapelowała o ewakuację - powiedział w rozmowie z AFP Luiz Otavio Souza, 35-letni sprzedawca, który musiał opuścić swój dom.
Dla mieszkańców miasta Juiz de Fora ostatnie dni to koszmar. - Przyjaciele i krewni pytają, jak się czujemy. To jest jak jakiś horror - powiedział mieszkaniec jednej z najbardziej poszkodowanych dzielnic w mieście, w którym w poniedziałek wieczorem ściana błota pochłonęła wiele domów.
Wielu ludzi odczuwa bezsilność
W Juiz de Fora w środę odbył się pogrzeb 11-letniego Bernardo Lopesa Dutry, jednej z ofiar katastrofy. Jego ojciec Ricardo Dutra mówił o próbie powrotu do normalności, podczas gdy jego żona i córka wciąż przebywają w szpitalu.
- Próbuję pozbierać to, co zostało - powiedział.
Jego przyjaciel - Nalvan Luiz - przyznał, że w obliczu tragedii wielu ludzi odczuwa bezradność.
- Nieważne, jak bardzo się starasz, w pewnym momencie czujesz się bezsilny. Widzisz ludzi uwięzionych pod gruzami i nie możesz już nic zrobić. Twoja pomoc ma swoje granice - mówił podczas uroczystości pogrzebowych.
"Nic nie mogliśmy zrobić"
Mieszkańcy miasta Uba relacjonowali dramatyczny przebieg wydarzeń. Lucas Gandra powiedział BBC Brasil, że pierwsze ostrzeżenie o ryzyku pojawienia się powodzi otrzymał tuż po północy we wtorek.
- O godzinie 00.07 rzeka zaczęła wylewać, a już o 12.20 powodowała ogromne zniszczenia. Woda podnosiła się bardzo szybko - relacjonował.
Położone około 300 kilometrów na północ od Rio de Janeiro miasto Uba zmagało się z powodziami także w 2019 i 2020 roku. Według mieszkańców obecna klęska żywiołowa jest jednak znacznie poważniejsza.
- Widziałem ludzi uwięzionych w domach, płaczących i wzywających pomocy. Nic nie mogliśmy zrobić - mówił Gandra.
Lekarka Marcela Barbosa, która w czasie kulminacji żywiołu pełniła dyżur w sąsiednim mieście, podkreślała skalę zniszczeń.
- Uba jest nie do poznania. Wszystko pokryte jest błotem, zniszczenia są totalne - powiedziała. - Ale ludzie się jednoczą. Na ulicach widać mieszkańców w ubłoconych ubraniach, którzy sprzątają i pomagają innym - dodała.
Brazylia doświadczyła w ostatnich latach kilku tragedii związanych z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi: powodziami, suszami i silnymi falami upałów - przypomniała AFP. W 2024 roku w powodziach na południu kraju zginęło ponad 200 osób. Dwa lata wcześniej burza i ulewy doprowadziły do śmierci 241 osób w mieście Petropolis w stanie Rio de Janeiro. Eksperci wiążą większość tych tragicznych zdarzeń ze skutkami zmian klimatu.
Autorka/Autor: Opracowała Julia Zalewska-Biziuk
Źródło: Reuters, BBC, PAP, AFP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ANDRE COELHO