Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Zginęło 12 osób

epa13173208
Wypadek autokaru z Polakami na Węgrzech. Na miejscu pracują służby
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: MTI
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
12 osób zginęło w wypadku polskiego autobusu, który w nocy z soboty na niedzielę wypadł z trasy i wpadł do rowu na autostradzie M3 na wschodzie Węgier. W pojeździe znajdowało się 59 polskich obywateli. Część jest ranna, a niektórzy z nich są w stanie krytycznym w węgierskich szpitalach.
Kluczowe fakty:
  • Autokar z Polakami wpadł do rowu na autostradzie M3 na Węgrzech około godziny 1 w nocy. Podróżowało nim 57 pasażerów i dwóch kierowców. Autokarem wracała z Bośni i Hercegowiny pielgrzymka z Podkarpacia.
  • W zdarzeniu zginęło 12 osób, w tym 11 na miejscu. 10 pasażerów jest w stanie ciężkim, w tym pięć osób w stanie zagrożenia życia. Poszkodowani przebywają w szpitalach na Węgrzech.
  • Z pierwszych informacji wynika, że kierowca mógł zasnąć w trakcie jazdy, a po wypadku kierujący został zatrzymany przez policję.
  • Ambasada Polski w Budapeszcie uruchomiła infolinię w sprawie wypadku autokarowego: +36 20 472 9502. To numer dla bliskich ofiar. Kolejny numer uruchomiło Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego.
  • Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo w sprawie wypadku. Polski rząd wyśle na Węgry samolot z pomocą medyczną i konsularną.
  • W TVN24 i TVN24+ trwa wydanie specjalne.

Do wypadku polskiego autokaru doszło w nocy z soboty na niedzielę, gdy pojazd wpadł do rowu na autostradzie M3. Pierwszy informację o tej katastrofie drogowej potwierdził szef węgierskiego rządu Peter Magyar. Podał też informację o 12 ofiarach śmiertelnych.

Wypadek autokaru na Węgrzech. Co wiadomo o tragedii

W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej węgierskiej policji poinformowano, że autokar zmierzał w kierunku miasta Nyiregyhaza na wschodzie Węgier. Katastrofa wydarzyła się około godziny 1 w nocy w okolicy miejscowości Mezőkeresztes.

Jednostki ratownicze dostały się do pojazdu przez okna i ratowały pasażerów - opisywał akcję na miejscu portal index.hu. Okazało się, że 24-tonowy autokar trzeba było podnieść, by wciągnąć osoby uwięzione pod nim.

Węgierskie służby o tragedii i akcji ratunkowej na Węgrzech
Źródło: TVN24

Węgierskie media przekazały, że autokarem podróżowało 57 pasażerów i dwóch kierowców. Wstępne informacje - podawały media - świadczą o tym, że kierowca mógł zasnąć w trakcie jazdy. Autokar miał wypaść z trasy na prostym odcinku drogi. Osoba kierująca pojazdem została zatrzymana przez policję - napisano z kolei w komunikacie węgierskich funkcjonariuszy.

"Służba konsularna działa. Jesteśmy w kontakcie z władzami węgierskimi. MSZ będzie podawał sprawdzone informacje" - przekazał na X minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Z kolei rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że "po tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji KGP oraz oficer łącznikowy policji wspierają współpracę z węgierską policją oraz miejscowymi służbami ratunkowymi". "Ich zadaniem jest ułatwianie wymiany informacji, koordynacja działań i pomoc w sprawnym współdziałaniu służb obu państw" - wyjaśniła. Gałecka przekazała, że w Polsce działania wspierają funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

Śmierć 12 osób w wypadku na Węgrzech potwierdził rano na antenie TVN24 rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Przekazał, że niektórzy ranni są wręcz w stanie krytycznym. Jak podały po południu służby, 10 pasażerów jest w stanie ciężkim, w tym pięć osób w stanie zagrożenia życia. Poszkodowani przebywają w szpitalach na Węgrzech.

Wewiór potwierdził, że wszystkie osoby z autobusu to Polacy. Niedługo później Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie poinformował, że autokarem wracała z Bośni i Hercegowiny pielgrzymka z Podkarpacia.

Węgierskie media piszą - i jest to na razie informacja nieoficjalna - że wśród ofiar jest 17-latek.

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. To tu doszło do tragedii
Dowiedz się więcej:

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. To tu doszło do tragedii

Wojewoda podkarpacka zwołała sztab kryzysowy z przedstawicielami policji, straży pożarnej i zarządzania kryzysowego. Z kolei Ambasada Polski w Budapeszcie uruchomiła infolinię +36 20 472 9502 w sprawie wypadku autokarowego. To infolinia dla bliskich ofiar tego wypadku. MSZ ostrzega, że może być chwilami przeciążona. Jak zapewnił z kolei podkarpacki urząd wojewódzki, rodzinom zapewniona zostanie pomoc psychologiczna.

Donald Tusk poinformował na platformie X, że na Węgry zostanie wysłany polski samolot specjalny z przedstawicielami MSZ i służb medycznych. Kolejną maszynę szykuje wojsko i wyśle ją w razie potrzeby.

Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo w sprawie wypadku. "Prokuratorzy i Policjanci wykonują już czynności w kraju" - przekazano na X.

Magyar i Nawrocki po katastrofie na Węgrzech. Politycy składają kondolencje

"Składam najszczersze kondolencje rodzinom ofiar! Jestem wdzięczny wszystkim zaangażowanym w akcję ratunkową" - napisał na Facebooku węgierski premier Peter Magyar.

Prezydent Karol Nawrocki przekazał, że "z głębokim bólem przyjął tragiczną wiadomość o wypadku polskiego autokaru". "W obliczu tej niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła nas wszystkich, łączę się w modlitwie i głębokim współczuciu z rodzinami oraz bliskimi ofiar" - napisał.

"12 osób straciło życie w tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Składam najgłębsze wyrazy współczucia rodzinom i bliskim ofiar. Dziękujemy węgierskim służbom za akcję ratunkową" - taki wpis zamieścił na X premier Donald Tusk.

"Tragiczna noc dla nas wszystkich po katastrofie polskiego autokaru na Węgrzech. Łączę się w bólu z rodzinami ofiar wypadku, a także z rannymi w tej olbrzymiej katastrofie drogowej. Węgierskie służby ratunkowe i medyczne robią wszystko, by pomóc tym, którzy ucierpieli w tragicznym wypadku" - napisał z kolei szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Kondolencje złożyła szefowa MSZ Węgier Anita Orban. "Węgry solidaryzują się z polskimi przyjaciółmi i zapewniają wszelką możliwą pomoc i wsparcie" - zapewniła.

Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: