Ryszard Petru: to "zachęta dla wszystkich, którzy mają postawione poważne zarzuty"
W środę w warszawskim sądzie okręgowym odbyło się posiedzenie w sprawie wniosku byłego wiceministra sprawiedliwości, posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie wobec niego listu żelaznego. Pismo w tej sprawie trafiło do sądu w sierpniu - nadano je w Tyraspolu, na terenie kontrolowanego przez Rosjan Naddniestrza.
- Miło mi poinformować, że dzisiaj Sąd Okręgowy w Warszawie postanowieniem wydał list żelazny Marcinowi Romanowskiemu. Uchylił tymczasowe aresztowanie stosowane wobec niego od momentu, kiedy to orzeczenie sądu stanie się prawomocne - poinformował po godzinie 14.30 mecenas Bartosz Lewandowski, który rozmawiał z dziennikarzami.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział złożenie w tej sprawie zażalenia.
List żelazny dla Romanowskiego to "zachęta" dla innych
Poseł Ryszard Petru (Centrum) ocenił w środowych "Faktach po Faktach", że jest to "zachęta dla wszystkich, którzy mają postawione poważne zarzuty, żeby uciec i mieć albo duże pieniądze, albo kogoś, kto ich wspiera". - Po dwóch latach ucieczki nagle sąd mówi: no słuchajcie, to my cię nie możemy jednak aresztować, to zapraszamy z listem żelaznym - no bo tak to można odebrać. Czyli [list - red.] żelazny jest za to, że on się ukrywał przez dwa lata - powiedział.
Petru dodał, że "najważniejsze jest to, żeby on stanął przed sądem". - Tak naprawdę, jeżeli przyjedzie, to nie może się z Polski ruszać, ma się stawiać na każde wezwanie sądu, a koniec końców, jeżeli te zarzuty okażą się prawdziwe, to zostanie skazany i już nie będzie aresztowany, tylko będzie siedział w więzieniu - podsumował.
Zwrócił też uwagę, że "ci, którzy mają pieniądze, albo są popierani przez jakiś dziwny układ międzynarodowy, mogą uciekać - a ci, którzy nie mają takich szans, nie mają szans na list żelazny".
Konieczny o ukrywaniu się Romanowskiego
Poseł Maciej Konieczny z Razem nazwał przyznanie Romanowskiemu listu żelaznego "kuriozalną decyzją". - Rozmowa o zasadności tymczasowego aresztowania mogła mieć miejsce, zanim panowie zaczęli uciekać - wskazał. Przypomniał też, że Romanowski najprawdopodobniej ukrywa się w Naddniestrzu. - Jeżeli ktoś się ukrywa w Naddniestrzu - polski polityk - to trzeba go traktować jako ruskiego szpiega, a nie tylko zwykłego przestępcę - skwitował.
Ocenił, że oferowanie listu żelaznego komuś, kto "już udowodnił, że zamierza unikać odpowiedzialności i uciekać", to decyzja "na poziomie kryminalnym". - Zupełnie kuriozalne - dodał.