Przesyłka "niewiadomego pochodzenia, co do zawartości której były wątpliwości" dotarła do placówki w Nowej Dębie około godz. 10.30 - poinformował w oświadczeniu rzecznik prasowy Żandarmerii Wojskowej podpułkownik Dariusz Rozkosz.
Jak przekazał reporterowi TVN24, "zgodnie z procedurami trzy osoby, które miały kontakt z przesyłką odizolowano i skierowano na badania". To dwaj żołnierze i pracownik wojska. Po badaniu zostali wypisani ze szpitala, a badania nie wykazały zatrucia - mówił.
"Badanie przesyłki wykluczyło obecność środków chemicznych, biologicznych i radiologicznych" - dowiedział się od rzecznika MON Janusza Sejmeja portal tvn24.pl. Potwierdziła to później również Żandarmeria.
W oświadczeniu ŻW informuje także o wszczętym w tej sprawie postępowaniu. Prowadzi je "Wydział Żandarmerii Wojskowej w Rzeszowie pod nadzorem Prokuratora Działu ds. Wojskowych Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów".
Nieoficjalnie: w kopercie znajdowała się pocztówka
Jak nieoficjalnie ustalił dziennikarz tvn24.pl Robert Zieliński, nadesłana przesyłka miała formę koperty. W kopercie znajdowała się pocztówka, nie wysypała się z niej jednak żadna substancja - zaznaczył Zieliński.
Według tych informacji osoby, które miały styczność z przesyłką, źle się poczuły.
Rzecznik Żandarmerii Wojskowej w rozmowie z TVN24 nie potwierdził informacji podawanej przez media, że paczka pochodziła z Niemiec.