Wynik węgierskich wyborów, które odbędą się już 12 kwietnia, jest istotny dla całej Unii Europejskiej. A to, jak zmienią się stosunki na linii Bruksela-Budapeszt jeśli do władzy dojdzie opozycja, analizują prowadzący podcast Szczyt Europy w TVN24+ Beata Płomecka i Maciej Sokołowski.
Choć przedwyborcze sondaże wskazują na przewagę opozycyjnej partii TISZA nad rządzącym Fideszem, na drodze do zwycięstwa opozycyjne ugrupowanie czeka wiele wyzwań.
"Orban czuje, że może przegrać"
- To wybory zmanipulowane, nie ma równych warunków dla wszystkich - komentuje w rozmowie z autorami podcastu europoseł Zoltan Tarr, jeden z czołowych polityków TISZA i prawa ręka lidera opozycji, Petera Magyara. Jednocześnie dodaje, że jego ugrupowanie jest "zdeterminowane, by je wygrać". Jeśli tak się stanie, czy możliwe będzie pokojowe przekazanie władzy? - Orbanowi trudno może być wyobrazić siebie w opozycji - skomentował Tarr.
- Ta kampania wyborcza różni się zasadniczo od innych - zauważa Dominik Hejj, politolog, autor książki "Węgry na nowo". - Orban czuje, że może przegrać - ocenia w rozmowie z Beatą Płomecką i Maciejem Sokołowskim. - Jeżeli TISZA nie wygra tych wyborów (...), to już nikt nie będzie go w stanie pokonać - ocenił Hejj.
Co się zmieni, jeśli po 16 latach Orban straci władzę?
- Unia to organizacja, której jesteśmy członkiem. Chcemy w niej być i czerpać korzyści - mówi europoseł Tarr. Jednocześnie zaznacza, że węgierska opozycja "te wybory musi wygrać sama", bez pomocy UE. - Mamy nadzieję, że będziemy w przyszłości konstruktywnym partnerem w Unii i odejdziemy od działań obecnego reżimu - tłumaczy europoseł. Przyznał, że obecna władza walczy z "całym systemem", natomiast opozycja wierzy w siłę dialogu. - Chcemy być wierni naszemu narodowi, a także organizacji, do której należymy - podsumował. Węgry, podobnie jak Polska, przystąpiły do UE w 2004 roku.
Tarr przyznał w podcaście, że jeśli TISZA obejmie władzę, to planuje rozpocząć "nowy rozdział w relacjach z Polską", a Peter Magyar już zapowiedział, że z pierwszą wizytą międzynarodową uda się do Warszawy. Marcina Romanowskiego i Zbigniewa Ziobrę, który otrzymali azyl polityczny na Węgrzech określił mianem "uciekinierów". - Węgry nie powinny być rodzajem azylu dla osób, wobec których toczy się jakieś postępowanie, mają postawione zarzuty - zaznaczył.
Dużo więcej o węgierskich wyborach z perspektywy Budapesztu, Warszawy i Brukseli w odcinku podcastu Szczyt Europy - "Węgry bez Orbana? Unia bez hamulcowego?".
Opracowała Ewa Żebrowska / AM
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS