Rosja zaatakowała Kijów rakietami balistycznymi - przekazały w nocy ze środy na czwartek Siły Powietrzne Ukrainy. W stolicy i w kilku regionach ogłoszono alarm przeciwlotniczy.
Rosyjskie naloty rozpoczęły się chwilę po godzinie 1 w nocy czasu kijowskiego (po północy w Polsce). W stronę Kijowa polecieć miało co najmniej osiem pocisków. W dwóch dzielnicach miasta wybuchły pożary - podały nad ranem władze miasta.
"W wyniku ataku wroga w Kijowie zginęły dwie osoby. Sześciu mieszkańców stolicy zostało rannych" - napisał mer stolicy Witalij Kliczko w mediach społecznościowych. Jak dodał, jednym z poszkodowanych jest 16-letni chłopiec.
Do tej pory w lipcu Rosja zaatakowała Kijów rakietami balistycznymi już siedmiokrotnie. Podczas nalotu w nocy z 1 na 2 lipca zginęło ponad 30 osób, a przeszło 100 zostało rannych. Podobny tak zmasowany atak nastąpił kilka dni później. Rosja wysłała wtedy na Kijów 68 rakiet i i ponad 350 dronów, zabijając 26 osób.
Zmiana na czele resortu obrony
Atak na ukraińską stolicę nastąpił kilka godzin po decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o zmianie na stanowisku ministra obrony. W nowym rządzie, na którego czele stanąć ma Serhij Korecki, resortem nie pokieruje już Mychajło Fedorow. Wpływ na decyzję Zełenskiego miał mieć konflikt Fedorowa z naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy, generałem Ołeksandrem Syrskim.
Fedorow został ministrem obrony Ukrainy w styczniu 2026 roku. Według źródeł Ukraińskiej Prawdy, zastąpić go ma Ihor Kłymenko, który obecnie pełni obowiązki ministra spraw wewnętrznych.