Łukasz Żak skazany

Łukasz Żak
Uzasadnienie wyroku w procesie Łukasza Żaka
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Jechał pijany ponad 220 km/h, uderzył w auto, którym jechała czteroosobowa rodzina i uciekł z miejsca zdarzenia. Zginął 37-letni mężczyzna, jego dwójka dzieci i żona zostali poważnie ranni. Wyrok jest nieprawomocny.

O warunkowe zwolnienie 28-letni Żak będzie mógł się ubiegać po piętnastu latach. Sąd orzekł też karę dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. Oskarżony musi także zapłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 10 tys. zł oraz wypłacić zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku po 300 tys. zł dla każdej z osób, a dla poszkodowanej w wypadku znajomej Pauliny 150 tys. zł.

Współoskarżeni w procesie Łukasza Żaka również zostali skazani - za pomoc w próbie uniknięcia przez niego odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od pięciu do dwóch lat więzienia.

Łukasz Żak
Łukasz Żak
Źródło zdjęcia: PAP/Leszek Szymański

W ustnym uzasadnieniu sąd przyznał, że materiał dowodowy w tej sprawie nie pozostawiał wątpliwości. - Popełnił pan występek, tu się zgodzę. Występek z artykułu 177 paragraf 1 (nieumyślne spowodowanie wypadku -red.) z woli ustawodawcy. On był na razie nieumyślny, nie można go inaczej popełnić (…) natomiast, jak trafnie urząd prokuratorski zakwalifikował, naruszenie reguł ruchu drogowego, było umyślne - ocenił sędzia.

Sąd odniósł się też do argumentów obrony oskarżonego, która twierdziła, że "to był błąd". - Błąd to mylne wyobrażenie o istniejącym stanie rzeczy. Czy pan Łukasz Żak miał mylne wyobrażenie? Nie, nie miał mylnego wyobrażenia o istniejącym stanie rzeczy - powiedział sędzia, odnosząc się do definicji słowa "błąd". - Będąc pod wpływem alkoholu (…) rozpoczynając zabawę na terenie miasta Warszawy, z grupą swoich przyjaciół, tam pił (…) i później z pełną premedytacją wsiadł (za kierownicę – red.) - dodał sędzia.

Sąd: rozpędził pan mały czołg

- I myślę, co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, to jest mały czołg, do prędkości ponad 200 kilometrów na godzinę? - zastanawiał się dalej sędzia i stwierdził: - Naprawdę nie ma szans reakcji.

Sędzia przypomniał, że w latach 50. i 60. kierowcy też "by motocyklisty nie zauważyli", bo nie byli przyzwyczajeni do takich prędkości. - Nikt by nie miał szans z tym Arteonem. Przyrównuję go do małego czołgu. Rozpędził pan do tej prędkości mały czołg i z premedytacją pan to zrobił. Nagrywanie tutaj... chciał pan komuś zaimponować? Przecież to groziło katastrofą. I tak się skończyło - zwrócił się bezpośrednio do Żaka.

Sąd w dalszej części uzasadnienia nie szczędził ostrych słów, które kierował do oskarżonego. - Może na wyrok nie, ale na tę karę pracował pan sobie tutaj latami. To jest wypadkowa pana całej działalności - stwierdził sędzia. I dodał: - Ja tak obserwowałem pana podczas tego procesu. Wszystko pana interesowało, te koszulki Vuittony, Balenciagi, ale nawet nie to, co pan zrobił. Uważam, że zero refleksji - skwitował.

- Uważam, że będzie to dla pana taka refleksja, wierzę w polski system penitencjarny. Wierzę, że tam pana nauczą. Przykro mi jest to mówić, ale pana tam powinni nauczyć zwykłej kindersztuby Testował pan moją cierpliwość wiele razy. Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe. I jeszcze raz podkreślę: to nie jest wina mediów, naprawdę - powiedział sędzia.

Wyjaśnił też, dlaczego taka kara. - Nie chcę już, żeby były już Julie, Jakuby, Pauliny, Anie, Kasie na drodze. I uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami jak pan - ocenił.

Zdaniem sędziego, "nikt nie dojdzie do tego, co jest w głowie oskarżonego" . Zapewnił jednak, że bazował tylko na faktach. W jego opinii, kara uwzględniła motywację, pobudki, natężenie złej woli, stopień winy i społeczną szkodliwość tych czynów. - I to jest po prostu wypadkowa. Tak mi wyszło – przyznał.

Żak (sąd zgodził się na publikację wizerunku i podawanie nazwiska oskarżonego) odpowiadał przed sądem za wypadek z 15 września 2024 roku.

Kierowany przez niego Volkswagen Arteon wbił się w Forda Focusa, którym podróżowało małżeństwo z dziećmi. W wypadku zginął 37-latek, mąż i ojciec. Kilka osób trafiło do szpitala, w tym pani Ewelina, która straciła w wypadku męża. Kobieta została poważnie ranna. Miała złamane wszystkie żebra, przeszła operację śledziony i wątroby, miała złamany kręgosłup.

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej
Źródło zdjęcia: Vitrina.pl

Według prokuratury Żak jechał ponad 220 kilometrów na godzinę, był pijany i nagrywał swoją brawurową jazdę. Po wypadku uciekł, nie udzielając pomocy poszkodowanym.

Wyroki dla kolegów Żaka

Kacper K., właściciel wypożyczalni aut, z której pochodziły pojazdy, oskarżony był o prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku. Sędzia Maciej Mitera skazał go łącznie na pięć lat więzienia, a także orzekł zakaz prowadzenia pojazdów przez sześć lat.

Aleksander G. i Maciej O. byli oskarżeni o poplecznictwo. Prokuratura zarzucała im m.in. pomoc w zacieraniu śladów oraz utrudnianie ujęcia sprawcy wypadku. Mężczyźni zostali skazani na dwa lata więzienia. Oskarżeni również o poplecznictwo i nieudzielenie pomocy Mikołaj O. i Damian J. zostali skazani na cztery lata więzienia.

Wszyscy muszą zapłacić po 40 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia dla każdego z trojga osób z rodziny ofiary wypadku oraz po 20 tys. zł na rzecz poszkodowanej w wypadku znajomej Żaka - Pauliny. K. Dodatkowo Kacper K. musi wpłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 10 tysięcy złotych.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: