W grudniu Michał Przedlacki z "Superwizjera" - który zdobył tytuł Dziennikarza Roku 2025 w plebiscycie Grand Press, a niedawno uhonorowany został przez Towarzystwo Dziennikarskie tytułem "Dziennikarza Obywatela" za serię reportaży z ogarniętej wojną Ukrainy - pojechał do Konstantynówki.
W tym mieście w Donbasie od wielu tygodni trwa prawdziwa bitwa dronów. Przewodnikiem Przedlackiego został Kurt, charyzmatyczny dowódca oddziału, w przeszłości lider jednej z kibicowskich bojówek. Czy zdołają dostarczyć dużego bojowego drona na najbardziej wysunięte pozycje? Jak przedrzeć się przez zrujnowane miasto i pozostać niezauważonym? Reportaż dostępny jest już teraz w TVN24+, a dziś o godzinie 20 będzie można go obejrzeć na antenie TVN24.
Przedlacki: Konstantynówka to epicentrum wojny dronowej
Dlaczego Przedlacki wybrał Konstantynówkę jako miejsce swojego reportażu? - Dlatego, że jest to strategiczny cel Rosji. Bez podbicia Konstantynówki Rosja nie będzie w stanie zająć całego Donbasu - wyjaśniał.
- Bo to epicentrum wojny dronowej, gdzie dronów w powietrzu jest tyle, że w zasadzie chyba można mówić o jakimś pełnym nasyceniu - wymieniał dalej.
O Konstantynówce powiedział, że to "wielkie miasto, wyglądające jakby uderzyła je fala podmuchu bomby atomowej".
"Legenda w Ukrainie"
Przedlacki wspomniał też o bohaterze swojego reportażu. - Kurt to dowódca oddziału szturmowego, legenda w Ukrainie, nazywanego właśnie od jego pseudonimu - powiedział. - To jest oddział, który stoi na tych najtrudniejszych kierunkach ukraińskiego frontu, Konstantynówka niestety się do nich zalicza, i który walczy od 12 lat - dodał.
- W jego oddziale są wyłącznie ludzie dobierani przez niego własnoręcznie, wyłącznie ochotnicy, sprawni, mocni, doświadczeni, bo takich właśnie ludzi Kurt do siebie przyciąga - mówił reporter "Superwizjera".
Jak wygląda wojna dronów w Konstantynówce?
Przedlacki opisywał też, jak wygląda wojna dronów w Konstantynówce. - Drony widać, widzisz je w pewnej odległości, one bardzo szybko potrafią znaleźć się przy tobie - mówił. - Oprócz tego, że są niezwykle zwinne, są kierowane przez pilota, mają inteligencję pilota tego drona, to są też bardzo szybkie - dodał.
- Jeśli dron leci z prędkością powyżej 100 kilometrów na godzinę, to naprawdę ten dystans kilkudziesięciu metrów czy kilkuset potrafi pokonać niezwykle szybko - powiedział. - W takich sytuacjach zespół Kurta otwiera do nich ogień, nie pozwala, żeby sytuacja, kiedy atakuje dron, była sytuacją już taką krańcową, że już nie można nic zrobić - wyjaśnił.
"Ewakuacja z takiego miejsca jest już praktycznie niemożliwa"
Jak powiedział reporter "Superwizjera", w Konstantynówce "nie ma budynku, który się uchował bez trafienia, bez zniszczeń". - Cywilów pozostała garstka, ale trudno policzyć, trudno o jakąkolwiek taką realną perspektywę, bo to są dosłownie pojedyncze osoby tu i tam, które w oszołomieniu, w zrezygnowaniu, być może przeżywają niestety ostatnie dni swojego życia, ale nie chcą się wycofać, wydostać i nie chcą się ewakuować - mówił.
- Chociaż muszę przyznać, że ewakuacja z takiego miejsca jest też już praktycznie niemożliwa, bo każdy ruch w takim miejscu jak Konstantynówka jest widziany przez wroga - powiedział Przedlacki.
Autor reportażu "Kompania Kurta" zapowiedział, że po premierze o godzinie 20 w TVN24 odbędzie się łączenie z bohaterem materiału, Kurtem. - Będziemy się z nim łączyć, porozmawiamy z nim o tym, jak ta codzienność na froncie wygląda - mówił.
Przedlacki uruchomił też zbiórkę na kupno robota naziemnego dla zadań Kompanii Kurta.
Autorka/Autor: Kuba Koprzywa/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24