Nie wierzą, że będą mogli żyć "spokojnie i szczęśliwie". Palą domy i uciekają z Karabachu

TVN24 | Świat

Autor:
tas/kg
Źródło:
Echo Moskwy, BBC, RIA Nowosti

Nie chcą żyć pod "wrogimi" rządami, dlatego palą domy i wyjeżdżają. Rosyjska sekcja BBC i radio Echo Moskwy informują o mieszkańcach tych miejscowości w Górskim Karabachu, które - na mocy porozumienia o zawieszeniu broni - zostaną przekazane pod kontrolę Azerbejdżanowi.

Oglądaj TVN24 w internecie>>>

"W Górskim Karabachu mieszkańcy palą swoje domy na terenach, które zgodnie z warunkami porozumienia o zawieszeniu broni w tej nieuznawanej republice mają wkrótce trafić do Azerbejdżanu" - podało w piątek radio Echo Moskwy. 

"Pożar pochłonął domy, sklepy i inne budynki w regionach Kalbajar, Lachin i Agdam w Górskim Karabachu. Nikt ich nie gasi. Z dostępnych zdjęć, nagrań i innych informacji wynika, że Ormianie robią to, by Azerowie nie przejęli ich domów. Armenia ma zwrócić Azerbejdżanowi Kalbajar do niedzieli, pozostałe dwa regiony - w najbliższych tygodniach. Azerowie upierają się, że ich krewni mieszkali na tych terenach, a po ich wypędzeniu Ormianie osiedlili się w cudzych domach, a teraz mszczą się, paląc je" - przekazała moskiewska rozgłośnia.

"Niech budują własne domy"

"Ormianie, pokonani w wojnie, uciekają, paląc to, czego nie mogą ze sobą zabrać. We wsi Czarektar, niedaleko górskiej drogi, która łączy północną część Górskiego Karabachu z Armenią, w wieczornych ciemnościach kilka domów płonie jasnymi pochodniami. W pobliżu stoją ciężarówki pełne domowych sprzętów. - Nie chcemy, aby Azerowie tutaj mieszkali. Niech budują własne domy - opowiada Karen, 33-letni mieszkaniec wioski. Dorastał w tych ścianach, za tymi oknami, z których teraz wyrywają się ogromne języki ognia. Teraz przeniesie się z rodzicami do Armenii" - relacjonowała w piątkowej publikacji rosyjska sekcja BBC.

Podała, że na drodze wiodącej przez region Kalbajar do Armenii, "jedna po drugiej, jadą ciężarówki naładowane sprzętami gospodarstwa domowego, samochody z kanapami i lodówkami, wędrują stada krów i owiec, pędzonych do Armenii".  

Ormianie ścinają nawet drzewa wzdłuż drogi, by zabrać je ze sobą i przeznaczyć na opał - podała BBC.

Podpisane porozumienie i protesty w Armenii

10 listopada zostało podpisane porozumienie między Armenią, Azerbejdżanem i Rosją, na mocy którego Azerbejdżan odzyskał część terytoriów kontrolowanych przez siły ormiańskie w Górskim Karabachu. W Armenii wybuchły wielotysięczne protesty. Ich uczestnicy oskarżyli władze o "zdradę", domagając się dymisji premiera Nikola Paszyniana.

Szef ormiańskiego rządu tłumaczył, że był zmuszony do zawarcia porozumienia, w przeciwnym razie - jak wyznał - armia Górskiego Karabachu zostałaby otoczona. - Porozumienie dotyczy jedynie zakończenia wojny - przekonywał Paszynian, cytowany przez rosyjską agencję RIA Nowosti. - W ciągu kilku dni mogliśmy utracić Stepanakert, Askeran i Martakert - wyliczał.

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew zapewnił Ormian z Karabachu, że będą mogli żyć "spokojnie i szczęśliwie pod rządami władz w Baku". "Tamci jednak mu nie uwierzyli" - przekazała BBC.

Władze Górskiego Karabachu, przed podpisanym porozumieniem o zawieszeniu broni, poinformowały, że z blisko 150-tysięcznej republiki wyjechało niemal 90 tysięcy mieszkańców.

Nowa odsłona konfliktu

Górski Karabach jest regionem nieuznawanym na arenie międzynarodowej. Region ten jest położony na terytorium Azerbejdżanu i zamieszkany głównie przez Ormian, którzy ogłosili niepodległość po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 roku. W konflikcie o Górski Karabach w latach 1991-1994 zginęło co najmniej 30 tysięcy ludzi.

Pod koniec września doszło do nowych walk między Armenią i Azerbejdżanem. Wojska azerbejdżańskie zaatakowały zajmowane przez Ormian tereny, utrzymując, że doszło do prowokacji z ich strony.  

Konflikt etniczny w Górskim Karabachu PAP/REUTERS

Autor:tas/kg

Źródło: Echo Moskwy, BBC, RIA Nowosti

Źródło zdjęcia głównego: PAP/REUTERS