Charytatywny stream i zbiórka na kanale Łatwogang zgromadził już ponad 210 milionów złotych. Zebrane pieniądze wesprą Fundację Cancer Fighters, która udziela pomocy osobom chorym na raka i ich rodzinom.
- Dla mnie to jest w ogóle symbol tego, jak młode pokolenie potrafi robić niesamowite rzeczy. Zobacz, z kawalerki na Pradze dzisiaj zrobiło się centrum zarządzania wszechświatem - skomentowała w "Faktach po Faktach" TVN24 dziennikarka Martyna Wojciechowska, prezeska Fundacji UNAWEZA. YouTuber Łatwogang ma 23 lata.
Inne podejście do walki z rakiem
Marek Kopyść, założyciel fundacji Cancer Fighters, mówił w programie, że jego istniejąca od ponad 10 lat organizacja "zmienia też podejście do walki z chorobą nowotworową".
- Bo my przede wszystkim zawsze pokazywaliśmy to troszeczkę w inny sposób. Z takim podejściem. Można też zobaczyć nasze filmy w social mediach, gdzie nasze dzieci często się wygłupiają z naszymi wolontariuszami - powiedział.
Inspiracją do zorganizowania streamu była piosenka rapera Bedoesa 2115 i 11-letniej Mai Mecan, podopiecznej Fundacji Cancer Fighters, zatytułowana "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)".
- Jak zobaczyłam tę piosenkę, która też jest bardzo bliska mojemu sercu, bo straciłam dziadka walczącego z chorobą nowotworową, to pomyślałam sobie, że naprawdę to ma sens. To ma sens, żeby to zrobić, żeby pokazać to szerszej publiczności - powiedziała Magdalena Szepietowska, dziennikarka "Faktów" TVN.
"To pokazuje, że my lubimy takie zrywy"
W trakcie programu było też połączenie z aktorką Joanną Koroniewską i jej mężem Maciejem Dowborem, dziennikarzem programu "Dzień Dobry TVN". Wpłacili oni na rzecz akcji 100 tysięcy złotych. Ich zdaniem młodzi ludzie udowodnili, że potrafią wziąć sprawy w swoje ręce.
- Świetnie wykorzystują nową technologię i mają olbrzymią sprawczość. Potrafią się świetnie jednoczyć i nas, starych dziadów, zmotywować też do tego, żebyśmy coś zrobili, wykorzystali w jakikolwiek sposób swój potencjał - powiedział Maciej Dowbor.
- Myślę, że ta akcja dlatego tak poszła i dlatego tak idzie, bo nie ma nic gorszego na świecie niż choroba dzieciaków - oceniła Joanna Koroniewska.
W TVN24 wypowiadał się też Damian Michałowski, też dziennikarz programu "Dzień Dobry TVN", który na rzecz akcji pozwolił zgolić sobie włosy. Opowiadał o tym, jak widział obcych ludzi oglądających ten stream w miejscach publicznych. - To pokazuje, że my lubimy takie zrywy - ocenił.
- Uważam, że zdecydowanie łatwiej zbudować popularność na rzeczach negatywnych, trudniej na rzeczach pozytywnych. A oni [Łatwogang i Bedoes 2115 - red.] są doskonałym przykładem na to, że robiąc rzeczy dobre można naprawdę popularność zyskać, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie - skomentował dziennikarz.
Jak mówił Damian Michałowski, stream zyskał rozgłos także poza granicami Polski i "o tym, co się dzieje w tej malutkiej kawalerce, która jest w centrum wszechświata, mówią już absolutnie wszyscy".
Złość na raka
Goście programu mówili też o tym, jakie rak wywołuje emocje u chorych i ich bliskich. Fundacja Cancer Fighters na swojej stronie internetowej przedstawia historie tych podopiecznych, którzy wyrazili na to zgodę. Jak mówił założyciel tej organizacji, pomysł na piosenkę, od której zaczęła się akcji, wynikał ze złości.
- Bo to jest troszeczkę taka złość na tę chorobę nowotworową. Ja byłem bardzo zły za to, że zabrało mi wszystkie marzenia. Wiem, że wielu naszych podopiecznych też jest bardzo złych - powiedział Marek Kopyść, u którego w wieku 15 lat rozpoznano raka. Udało mu się go pokonać.
Marek Kopyść przyznał, że potrzebował kilku lat, zanim zaczął mówić, że w ogóle był chory na raka. Jego zdaniem odbiór społeczny wobec tej choroby się zmienia. - Widzę coś takiego w społeczeństwie, że my się nie boimy o tej chorobie mówić. Że taki temat tabu się skończył, że w tym momencie solidarność plus rozmowa o tym stały się piękne. Ludzie zaczęli podziwiać, a nie hejtować, że ktoś nie ma włosów. No bo często się z tym spotykaliśmy - opowiedział.
Diagnoza raka to jednak wciąż informacja trudna do zaakceptowania. - Ja też widziałam sytuacje takie, że dzieciaki naprawdę mają bardzo trudne momenty i mają wielką niezgodę, i wielką złość. I rodzice też są w dużych emocjach - powiedziała Martyna Wojciechowska.
- Nie da się uratować każdego człowieka i każdego dziecka, które choruje. Nie da się. A jednocześnie jest tak ważne, żeby cały czas podejmować te działania i cały czas podejmować te próby - przekonywała.