Do zamknięcia anarchistyczno-antykapitalistycznego centrum społecznego Askatasuna doszło w grudniu zeszłego roku.
W trakcie zorganizowanej w sobotę 15-tysięcznej manifestacji oderwała się w pewnym momencie grupa agresywnych osób, które obrzuciły funkcjonariuszy butelkami, racami, kamieniami, świecami dymnymi i rurami z metalu, a następnie próbowali sforsować policyjny kordon.
Aresztowanych zostało 10 najbardziej agresywnych uczestników zajść.
Informując o najnowszym bilansie starć, włoska Ansa powołała się na lokalne władze i służby. Rannych zostało 96 policjantów, siedmiu funkcjonariuszy Gwardii Finansowej i pięciu karabinierów. Wcześniej informowano o 31 rannych policjantach.
Włoska premier o "bitwie ulicznej" w Turynie
W niedzielę, szefowa włoskiego rządu Giorgia Meloni odwiedziła rannych funkcjonariuszy w szpitalu. W poście na mediach społecznościowych informującym o wizycie napisała o sprawcach zamieszek: "To nie są manifestanci, to zorganizowani kryminaliści”. "To nie jest protest, to nie są starcia. To się nazywa próba zabójstwa" - dodała.
W sobotnim poście na platformie X Meloni stwierdziła: "Nie mamy do czynienia z manifestantami, ale z osobnikami, którzy działają jak wrogowie państwa. Płacą za to siły porządkowe, które muszą stawić czoła prawdziwej bitwie ulicznej, a także niektórzy dziennikarze, wykonujący swoją pracę”. Jak oceniła, była to "ślepa i umyślna przemoc”.
Podkreśliła, że obrona legalności "nie jest prowokacją, ale obowiązkiem". Tak odniosła się do zamknięcia ośrodka Askatasuna w związku z prowadzonymi śledztwami dotyczącymi m.in. ataków na instytucje. Jednego z nich dokonano w zeszłym roku na redakcję dziennika "La Stampa".
Zamieszki potępili przedstawiciele wszystkich sił politycznych we Włoszech.
Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi oświadczył: - To, co stało się w Turynie potwierdza, kim są sprawcy przemocy i kto stanowi autentyczne zagrożenie dla obywatelskiej koegzystencji i dla naszej demokracji; to antagoniści - goście nielegalnie zajmowanych ośrodków społecznych, mających też polityczne wsparcie.
Manifestacje skomentował też komendant generalny karabinierów, generał Salvatore Luongo. - To był atak na tych, którzy działają na rzecz ochrony porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli, to atak na państwo - oświadczył. Wyraził też solidarność z zaatakowanymi funkcjonariuszami.
Autorka/Autor: mm, aaw/lulu, adso
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Alessandro Di Marco/EPA/PAP