W Ivrei w Piemoncie na północy Włoch od niedzieli odbywają się tradycyjne, karnawałowe bitwy na pomarańcze. W trakcie pierwszego pojedynku obrażenia odniosło 138 uczestników zabawy, a 17 trafiło do szpitala.
W poniedziałek, drugiego dnia pojedynku, według lokalnych służb medycznych poszkodowanych zostało 141 osób. Żadna z nich nie jest w poważnym stanie. Prawie wszystkim udzielono pomocy na miejscu, a do szpitala na badania przewieziono 20 osób. We wtorek, w ostatki, odbędzie się trzecia, finałowa bitwa.
Jedna bitwa po drugiej
Co roku bilans poszkodowanych w karnawałowej bitwie jest podobny. Większość obrażeń to urazy oczu, ale nie zniechęca to setek osób od udziału w tej oryginalnej zabawie, której początki sięgają średniowiecza.
Pomarańczami obrzucają się jadący wozami konnymi wojownicy w specjalnych kaskach oraz grupy atakujących pieszych, którzy nie mają osłoniętych twarzy. Ich pojedynek obserwują dziesiątki tysięcy widzów.
Po finałowej bitwie ogłoszona zostanie drużyna tegorocznych zwycięzców i odbędzie się tradycyjny obrzęd spalenia wysokich drewnianych słupów owiniętych gałęziami i słomą, nazywanych scarli. To rytuał pożegnania zimy i symboliczne zakończenie karnawału. Wydarzeniu towarzyszy "marsz żałobny", podkreślający koniec świętowania.
Opracowała Paulina Borowska / az
Źródło: PAP, torinotoday.it
Źródło zdjęcia głównego: Alessandro Bremec/EastNews