"Graniczni łowcy" mają wyłapywać migrantów. "Poślą nas, gdzie będziemy potrzebni"


Mają pomagać policji i wojsku w uszczelnianiu węgierskich granic przed napływem migrantów. Ochotnicza służba graniczna, potocznie nazywana "granicznymi łowcami", ma docelowo liczyć 3000 członków. Na razie jest ich około tysiąca. Złożyli ślubowanie, ćwiczą i w ciągu trzech miesięcy mają podjąć regularną służbę. - Obrona Węgier jest dla nas najważniejsza - mówi w rozmowie z agencją Reutera jeden z rekrutów.

26-letni Sandor Jankovics do ubiegłego roku pracował jako robotnik w Austrii. Rzucił tę pracę, by wstąpić do tworzonej na Węgrzech nowej formacji ochrony granic. Przede wszystkim - przed napływem migrantów. Po sześciomiesięcznym instruktażu został zaprzysiężony na "granicznego łowcę" i razem z prawie tysiącem innych ochotników rozpocznie służbę w ciągu trzech miesięcy. Mają wspierać na granicach wojsko i policję. Obecnie część z nich przechodzi kolejny szybki trening na węgiersko-chorwackim przejściu granicznym Barcs.

To między innymi przez Barcs przewaliła się największa fala migracji we wrześniu 2015 roku, kiedy tysiące uciekających z Bliskiego Wschodu przed wojną i biedą ludzi przedostawały się przez Serbię i Chorwację na Węgry. Większość z nich czyniła to z nadzieją dotarcia jeszcze dalej na północ i zachód, do bogatszych unijnych krajów.

Nauka "o tym, kto w co wierzy"

W rozmowie z agencją Reutera Jankovics przyznaje, że nigdy nie spotkał migranta. Mówi jednak, że nie może się doczekać, kiedy "z dumą" dołączy do patrolów granicznych. - Zostaniemy posłani na ten odcinek granicy, na którym będziemy potrzebni - tłumaczy.

Członkowie ochotniczej formacji będą otrzymywać miesięczne wynagrodzenie w wysokości 220 tysięcy forintów (ok. 3 tysięcy zł). To sporo więcej niż wynosi węgierska płaca minimalna dla osób z wykształceniem średnim (161 tys. forintów, czyli ponad 2,2 tys. zł).

Rekruci, w wieku 18-55 lat, przechodzą szkolenie podobne do policyjnego. Uczą się też specyficznych umiejętności związanych z patrolowaniem granicy, tropieniem i zatrzymywaniem dużych grup migrantów. Szkolenie obejmuje elementy wiedzy o innych kulturach. - Zaczęliśmy od uczenia się o najważniejszych religiach świata, o tym, kto w co wierzy - opowiada Jankovics.

- Obrona Węgier jest dla nas najważniejsza - podkreśla inny rekrut, 23-letni Adrienn Heronyanyi, który poprzednio pracował w cateringu.

Węgierska policja, która prowadzi nabór, zamierza przyjąć do nowej służby 3000 osób. Rekrutacja prowadzona jest także wśród uczniów szkół średnich.

"Złamać opór, ale tylko w ostateczności"

"Łowcy" będą uzbrojeni w broń krótką, wyposażeni w pałki, gaz pieprzowy i kajdanki, a także - gdy zajdzie taka potrzeba - w noktowizory.

Zapytany przez Reutera, w jakich okolicznościach będą mogli używać siły przeciw migrantom, szef policji w przygranicznym regionie Attila Piros tłumaczy, że zasady są takie same, jak przypadku policji: by "złamać opór, ale tylko w ostateczności". Dodaje, że siła ma być użyta w sposób "proporcjonalny i uzasadniony". - Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich uczymy podczas szkolenia, jest to, że nawet kryminaliści są istotami ludzkimi i że każdy ma swoje prawa - przekonuje Piros. Podczas wtorkowej ceremonii zaprzysiężenia "granicznych łowców" premier Viktor Orban podkreślał, że Węgry "muszą się bronić" przed napływem migrantów.

- Burza nie minęła, ona tylko czasowo ustąpiła - mówił. - Nadal miliony ludzi gotowe są ruszyć w drogę w nadziei na lepsze życie (w Europie) - dodał szef węgierskiego rządu.

Krytyka pod adresem Węgier

Sposób traktowania migrantów na Węgrzech jest często krytykowany przez organizacje broniące praw człowieka. Kilka dni temu raport w tej sprawie przedstawili Lekarze bez Granic (MSF). Padł w nim zarzut, że migranci usiłujący dostać się na Węgry są "systematycznie" nękani przez węgierskich policjantów węgierskich.

- Wydaje się, że nie chodzi o zarzuty wobec jednego czy dwóch policjantów, tylko o coś systematycznego, zorganizowanego i rutynowego – oznajmił dyrektor generalny MSF Christopher Stokes w rozmowie z agencją AFP.

Świadectwa dotyczące przemocy policjantów wobec migrantów na granicy Węgier były już w przeszłości przytaczane przez inne organizacje pozarządowe i są regularnie dementowane przez władze w Budapeszcie. Także najnowsze oskarżenia odrzucił rzecznik rządu Zoltan Kovacs, zapewniając, że migranci nie są krzywdzeni. - Policjanci i żołnierze węgierscy w pełni legalnie chronią granice i terytorium Schengen oraz przestrzegają europejskich i węgierskich przepisów – przekonywał.

"Zdumienie i brak poparcia"

Sposób traktowania migrantów na Węgrzech skomentował w środę również szef włoskiej dyplomacji Angelino Alfano, który podczas spotkania z szefem MSZ Węgier Peterem Szijjarto mówił o "zdumieniu" i "braku poparcia" dla przyjętej w Budapeszcie ustawy, która przewiduje przetrzymywanie w strefach na granicy osób ubiegających się o azyl.

Wcześniej podobną opinię o ustawie wyraziło Biuro Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców (UNHCR). Komisarz ocenił, że łamie ona zobowiązania Węgier wobec prawa międzynarodowego i unijnego i w straszliwy sposób odbije się fizycznie i psychicznie na ludziach, którzy już doświadczyli ogromnych cierpień.

Autor: rzw/jb / Źródło: Reuters,PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości