TVN24 | Świat

Biden: nie chcemy zimnej wojny, ale nie cofniemy się przed Chinami. Pekin o "błędnych sygnałach" USA

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
momo,
tas/kab,
mtom
Źródło:
PAP

Prezydent Joe Biden stwierdził, że Stany Zjednoczone będą bronić militarnie Tajwanu w przypadku ataku przez Chiny. Zadeklarował, że choć nie chce kolejnej zimnej wojny, to nie wycofa się wobec rosnącej potęgi ChRL. W odpowiedzi MSZ w Pekinie wezwało USA, aby "unikały wysyłania błędnych sygnałów" zwolennikom niepodległości Tajwanu. 

W czasie czwartkowej telewizyjnej debaty CNN w stylu townhall w Baltimore Biden został zapytany przez studenta, czy wobec ostatniego testu chińskiego pocisku hipersonicznego USA są w stanie dotrzymać kroku zbrojeniom Chin i obronić Tajwan. Biden dwukrotnie odparł twierdząco.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

- Chiny, Rosja i cała reszta świata wie, że mamy najpotężniejsze wojsko w historii. Więc nie musimy się martwić, że ktoś będzie potężniejszy. To, o co powinniśmy się martwić, to czy nie podejmą oni działań, które wprowadzą ich w pozycję w której mogą popełnić poważny błąd - powiedział Biden. - Słyszycie, że mówią, iż Biden chce wywołać zimną wojnę z Chinami. Nie, nie chcę zimnej wojny. Ale próbuję tylko uświadomić Chińczykom, że nie cofniemy się - dodał.

Biden podkreślił też, że Ameryka ma zobowiązania wobec Tajwanu i będzie go bronić w przypadku agresji.

Reakcja MSZ w Pekinie

W odpowiedzi na wypowiedź Joe Bidena chińskie MSZ wezwało w piątek USA, aby unikały wysyłania "błędnych sygnałów" zwolennikom niepodległości Tajwanu.

- Chiny nie dopuszczają możliwości żadnych ustępstw w sprawach, które uznają za swoje kluczowe interesy – powiedział rzecznik MSZ Wang Wenbin na rutynowym briefingu prasowym w Pekinie.

Stanowisko Białego Domu

Rzecznik Białego Domu oświadczył natomiast, że "nie ma żadnej zmiany w naszej polityce" w sprawie Tajwanu, ale odmówił odpowiedzi na pytanie, czy Biden się pomylił. Zapewnił natomiast, że USA będą dalej wspierały samoobronę Tajwanu i sprzeciwiały wszelkim próbom jednostronnej zmiany statusu quo.

Stany Zjednoczone od 1979 roku oficjalnie uznają Chińską Republikę Ludową, ale równocześnie Kongres USA zezwolił na dostarczanie broni Tajwanowi. Pekin wielokrotnie deklarował, że uważa Tajwan za swoją zbuntowaną prowincję i zapowiada, że nie zrezygnuje z jej odzyskania, w tym także środkami militarnymi, jeśli - jak to określa - okazałoby się to konieczne.

Rzecznik prezydent Caj Ing-wen: nie ugniemy się

Stanowisko Tajwanu pozostaje niezmienne: jeśli spotkamy się z naciskami, nie ugniemy się, a jeśli otrzymamy wsparcie, nie będziemy działać pochopnie – stwierdził rzecznik prezydent Caj Ing-wen, Xavier Chang w odpowiedzi na słowa Bidena. Chang stwierdził, że zarówno słowa prezydenta USA, jak i konkretne działania świadczące o "solidnym jak skała" wsparciu Stanów Zjednoczonych dla Tajwanu, zostały zauważone.

Chang powiedział też, że Tajwan jest zaangażowany we własną obronność i będzie kontynuował współpracę z krajami wyznającymi podobne wartości, aby przyczynić się do pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej i w regionie Indo-Pacyfiku.

W podobnym tonie wypowiedziała się rzecznik resortu spraw zagranicznych Tajwanu Joanne Ou w rozmowie z tajwańską Centralną Agencją Informacyjną (CNA). Ou stwierdziła, że ekspansja wojskowa i prowokacyjne działania Chin zaalarmowały USA i inne kraje demokratyczne, a rząd Tajwanu zrobi wszystko, co w jego mocy, by chronić demokratyczny system kraju, bezpieczeństwo narodowe i dobrobyt obywateli.

Tajwan posiada swój własny demokratycznie wybrany rząd od czasu zwycięstwa komunistów w Chinach kontynentalnych w 1949 roku. W ostatnim okresie nasiliła się aktywność wojskowa Chin wokół Tajwanu, a chińskie samoloty naruszają strefę identyfikacji obrony powietrznej wyspy, mimo że prezydent Chin Xi Jinping oświadczył niedawno, że chce dążyć do "zjednoczenia środkami pokojowymi"

Biden o programie opieki socjalnej i reformie praw wyborczych

Wystąpienie Bidena w Baltimore było pierwszym tego typu od lipca, kiedy spotkał się w wyborcami w Cincinnati. Większość debaty była poświęcona programowi zwiększenia opieki socjalnej Bidena, znanej jako "Build back better". Prezydent przyznał, że był zmuszony do zredukowania planów ze względu na opór dwóch senatorów z własnej partii, Joe Manchina i Kyrsten Sinemy.

Biden dodał, że zmniejszony zostanie m.in. planowany okres gwarantowanego urlopu rodzicielskiego z 12 do 4 tyg., a także zakres bezpłatnej opieki zdrowotnej. Z ustawy zniknie również darmowa edukacja w 2-letnich college'ach, mniejsze będą również podwyżki podatków dla najbogatszych i korporacji. W rezultacie planowane wydatki wynikające z projektu przez 10 lat zostaną obcięte o ok. połowę z oryginalnej propozycji 3,5 bln dolarów. Prezydent obiecał jednak, że rozszerzenie siatki pomocy socjalnej nie powiększy długu publicznego o choćby centa, bo wydatki zostaną sfinansowane z podwyżek podatków.

Biden zapowiedział też, że po przyjęciu tej ustawy oraz wartych ponad bilion dolarów inwestycji w infrastrukturę, jego priorytetem będzie reforma praw wyborczych. Dodał, że w tym celu poprze zniesienie "filibuster", kontrowersyjnej reguły w Senacie, która w efekcie oznacza, że do przyjęcia większości ustaw potrzebne są głosy 60 ze 100 senatorów, a nie zwykła większość.

Biden: popełniłem błąd

Prezydent przyznał w czasie debaty, że popełnił błąd, publicznie mówiąc, że były doradca prezydenta Trumpa, Steve Bannon, powinien otrzymać zarzuty prokuratorskie za uchylanie się od złożenia zeznań przed komisją śledczą Izby Reprezentantów badającą wydarzenia z 6 stycznia. - Nie powinienem tego robić - powiedział Biden, wyjaśniając, że prokuratura powinna być niezależna i nie powinna być poddawana naciskom.

Rosnące ceny paliw

Prezydent skomentował też rosnące ceny paliw, twierdząc że stoją za nimi czynniki zewnętrzne. Wskazał tu na państwa OPEC. - Wielu przywódców z Bliskiego Wschodu chce ze mną rozmawiać. Nie jestem pewny, czy to zrobię, ale zobaczymy - powiedział Biden. Ocenił, że ceny powinny spaść w przyszłym roku, podobnie jak inflacja, będąca obecnie na poziomie najwyższym od 13 lat. Biden stwierdził, że wiele zależeć będzie od tego, czy uda mu się przyjąć ustawy stanowiące priorytet jego programu, zwłaszcza bilionowych inwestycji w infrastrukturę.

Autor:momo, tas/kab, mtom

Źródło: PAP