- Uważam, że ich przyjazd jest potrzebny im, a nie nam. Przyjazd do Moskwy, a nie do Kijowa nie jest oznaką szacunku, to po prostu brak szacunku - powiedział Zełenski w wywiadzie dla ukraińskiej telewizji ICTV w poniedziałek, cytowany m.in. przez "Kyiv Independent" i BBC. - Zdaję sobie sprawę z zawiłości logistycznych. Jeśli nie chcą [przybyć na Ukrainę - red.], możemy spotykać się w innych krajach - dodał.
Osiem wizyt w Moskwie
Prezydent Ukrainy informował wcześniej, że Witkoff i Kushner planują odwiedzić Ukrainę. Do wizyty ostatecznie nie doszło z powodu amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem - przekazał portal BBC we wtorek. 8 kwietnia Zełenski w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że "trudno powiedzieć", czy wkrótce dojdzie do spotkania w ukraińskiej stolicy, czy też odbędzie się ono w innym miejscu z udziałem delegacji z Ukrainy, Rosji oraz USA.
Steve Witkoff - miliarder, który zbił fortunę w branży deweloperskiej - formalnie sprawuje funkcję specjalnego wysłannika Stanów Zjednoczonych do spraw Bliskiego Wschodu, jednak Donald Trump stawia na niego także w rozmowach z Władimirem Putinem. Witkoff osiem razy odwiedził Moskwę i wielokrotnie spotykał się z rosyjskim dyktatorem - przypomina BBC. Jednak ani on, ani Jared Kushner - mąż córki Trumpa, Ivanki - ani razu nie odwiedzili Ukrainy w charakterze oficjalnym.
Ostatnie rozmowy z udziałem delegacji z Ukrainy, Rosji i USA odbyły się w połowie lutego w szwajcarskiej Genewie. Niespełna dwa tygodnie po nich Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran. Zełenski stwierdził w wywiadzie dla ICTV, że uwaga USA skupia się na Bliskim Wschodzie. - Ale... W każdym razie dla nas ważne jest, abyśmy nadal współpracowali z Amerykanami - zaznaczył prezydent Ukrainy.
Redagował AM
Źródło: Kyiv Independent, BBC
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/JAVAD PARSA / POOL