Świat

Sześć lat w Guantanamo za trzymanie kamery

Świat


Operator kamery telewizji Al-Dżazira, Sudańczyk Sami al-Hadż, przetrzymywany od 2002 roku w amerykańskim więzieniu Guantanamo, został w czwartek wieczorem zwolniony - podała ta arabska telewizja z siedzibą w Katarze.

Hadż i dwaj inni Sudańczycy w piątek nad ranem przylecieli na pokładzie amerykańskiego samolotu wojskowego do Chartumu. Hadż od 16 miesięcy prowadził strajk głodowy, dlatego z samolotu został wyniesiony na noszach i przewieziony prosto do szpitala.

Mówiąc o warunkach w Guantanamo, Hadż ocenił, że "z dnia na dzień jest coraz gorzej". Jak zaznaczył, strażnicy nie zezwalają więźniom na praktyki religijne i lekturę Koranu.

Wersja amerykańska

Hadż został aresztowany w grudniu 2001 roku przez władze pakistańskie, gdy próbował dostać się do Afganistanu, by relacjonować zbrojną interwencję USA w tym kraju.

Według amerykańskiego wywiadu był kurierem zbrojnej organizacji islamskiej. Zarzucano mu też przygotowywanie nagrań szefa Al-Kaidy, Osamy bin Ladena.

Dziennikarz twierdzi, że trafił do Guantanamo, ponieważ USA są wrogie jego stacji, która donosiła o przypadkach naruszeń praw człowieka przez USA w Afganistanie. Tak samo uważało wielu jego zwolenników i wyrażało oburzenie faktem, że Hadża przetrzymywanie bez postawienia zarzutów.

Wyszedł czy nie wyszedł

Pentagon oficjalnie nie skomentował zwolnienia Hadża, ale jeden z wysokich przedstawicieli ministerstwa obrony powiedział anonimowo, że Sudańczyk "nie wyszedł na wolność, ale został przekazany sudańskim władzom".

Z uwolnienia Hadża cieszy się organizacja Reporterzy bez Granic (RSF), według której "amerykańskie władze nigdy nie udowodniły jego udziału w działalności kryminalnej".

Jego przypadek to kolejny przykład bezprawia, jakie panuje w Guantanamo. Reporterzy bez Granic

Kontrowersje wokół Guantanamo

Więzienie dla podejrzanych o terroryzm, schwytanych głównie w Afganistanie i Pakistanie, otwarto w amerykańskiej bazie na Kubie w 2002 roku. Od tego czasu przez obóz przewinęło się ok. 800 podejrzewanych o terroryzm; 275 przebywa tam w dalszym ciągu.

Przeciwko przetrzymywaniu tam ludzi protestowały wszystkie największe organizacje obrony praw człowieka. Pojawiały się w tym kontekście oskarżenia o stosowanie tortur, podważano zgodność istnienia tej placówki z prawem międzynarodowym i wytykano, że do więźniów nie mają dostępu obserwatorzy badający, jak osadzeni są traktowani.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że domniemani terroryści są przetrzymywani w więzieniu bez postawienia formalnych zarzutów, często nawet przez wiele lat.

Źródło: PAP, tvn24.pl