TVN24 | Świat

Sudańczycy po raz kolejny protestują przeciwko zamachowi stanu. Aresztowano ponad 100 osób

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
momo,
pp/kg
Źródło:
Reuters, BBC, PAP

W sobotę przeciwnicy zamachu stanu w Sudanie po raz kolejny wyszli na ulice stolicy kraju - Chartum. Jak podał Reuters, siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego, by rozproszyć tłum. Protestujący dotarli w pobliże pałacu prezydenckiego, ale zostali zmuszeni do odwrotu. W mieście rozmieszczono żołnierzy i zablokowano część ulic, odcięto także internet. Wiele osób zostało rannych - w tym ponad 50 policjantów. Aresztowano 114 osób.

25 października siły wojskowe rozwiązały rząd sudański oraz ogłosiły wprowadzenie stanu wyjątkowego. Dotychczasowy premier Abdalla Hamduk został umieszczony w areszcie domowym. Aresztowano wielu urzędników i polityków. AP zwróciła uwagę, że pucz pogrzebał szanse na planowane przejście państwa do ustroju demokratycznego po obaleniu wieloletniego autokratycznego przywódcy kraju Omara al-Baszira.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Prawie 180 osób rannych

Sobotnie protesty to dziesiąta z serii demonstracji przeciwko zamachowi stanu. Demonstranci udali się w stronę pałacu prezydenckiego w Chartumie. Jak donosi Reuters, siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego, by rozproszyć tłum. 

Centralny Komitet Lekarzy Sudańskich poinformował, że podczas sobotniego protestu rannych zostało 178 osób, osiem z nich ma rany postrzałowe. W oddzielnych oświadczeniach komitet poinformował, że siły bezpieczeństwa weszły do szpitali w Chartumie i w Port Sudan. Siły bezpieczeństwa podały, że podczas manifestacji 58 policjantów zostało rannych i aresztowano 114 osób.

Manifestacje trwają nawet po tym, jak wojsko podpisało umowę 21 listopada z premierem Hamdukiem i uwolniło go oraz innych znanych więźniów politycznych. Demonstranci domagają się, aby wojsko nie odgrywało żadnej roli w rządzeniu państwem w okresie poprzedzającym wolne wybory.

"Chaos i nadużycia spotkają się z odpowiedzią"

Świadkowie, cytowani przez Reutersa, donoszą o zakłóceniach internetu oraz sieci komórkowych w stolicy Sudanu. Żołnierze i funkcjonariusze sił bezpieczeństwa zablokowali także kluczowe drogi prowadzące do mostów łączących Chartum z sąsiednim miastem Omdurman, położonym po drugiej stronie Nilu - informuje agencja.

"Zakłócanie pokoju, szturmowanie suwerennych i strategicznych miejsc w centrum Chartumu jest pogwałceniem prawa" - oświadczył komitet ds. koordynacji bezpieczeństwa prowincji, cytowany przez państwową agencję SUNA. "Chaos i nadużycia spotkają się z odpowiedzią" - ostrzeżono.

Wysoki rangą przedstawiciel firmy świadczącej usługi internetowe w Sudanie przekazał Reutersowi, że problemy z internetem są efektem decyzji National Telecommunication Corporation, państwowego regulatora rynku.

"Wolność słowa jest prawem człowieka"

Specjalny przedstawiciel ONZ w Sudanie Volker Perthes wezwał w sobotę sudańskie władze, by nie przeszkadzały w planowanych na sobotę demonstracjach.

- Wolność słowa jest prawem człowieka. Oznacza to także pełen dostęp do internetu. Zgodnie z międzynarodowymi konwencjami nikt nie powinien być aresztowany z powodu chęci uczestnictwa w pokojowym proteście - oznajmił Perthes.

PAP

Autor:momo, pp/kg

Źródło: Reuters, BBC, PAP