"Jesteśmy po tej samej stronie równania". Izrael i Liban negocjują w Waszyngtonie

Rozmowy Izraela i Libanu w Waszyngtonie
Rozmowy pokojowe pomiędzy Libanem a Izraelem w Waszyngtonie
Źródło: Reuters
We wtorek w Waszyngtonie odbyły się rozmowy pokojowe pomiędzy Izraelem a Libanem pod przewodnictwem sekretarza stanu USA Marka Rubio. Po ich zakończeniu delegacja Izraela podkreśliła, że Tel Awiw i Bejrut "stoją po tej samej stronie" przeciwko Hezbollahowi. Trwający konflikt Izraela z Libanem jest kluczowy w kontekście negocjacji USA z Iranem.

Przedstawiciele Izraela i Libanu spotkali się we wtorek w stolicy USA. Rozmowom przewodniczył sekretarz stanu USA Marco Rubio. Na czele delegacji stanęli zaś ambasadorowie obu państw w USA, Jechiel Leiter oraz Nada Hamadeh Moawad.

Podczas przemówienia otwierającego negocjacje Rubio podkreślił, że jest "to cały proces, a nie wydarzenie". - To coś więcej niż tylko jeden dzień. To zajmie trochę czasu, ale wierzymy, że warto podjąć ten wysiłek i że to historyczne spotkanie, na którym mamy nadzieję budować. A dziś mamy nadzieję, że uda nam się nakreślić ramy, na których można zbudować trwały pokój - powiedział Rubio.

Rozmowy delegacji Izraela i Libanu w Waszyngtonie
Rozmowy delegacji Izraela i Libanu w Waszyngtonie
Źródło: Andrew Harnik/Getty Images

"Jesteśmy po tej samej stronie równania"

Rozmowy zakończyły się po kilku godzinach. W rozmowie z mediami ambasador Izraela Jechiel Leiter wyraził optymizm co do dalszych negocjacji. Podkreślił, że oba rządy "stoją po tej samej stronie" przeciwko sojusznikowi Iranu - Hezbollahowi. - Odkryliśmy dziś, że jesteśmy po tej samej stronie równania. To najbardziej pozytywna rzecz, z jaką mogliśmy wyjść - powiedział.

- Muszę powiedzieć, że to było zwycięstwo zdrowego rozsądku, odpowiedzialności i pokoju, bo przywódca Hezbollahu ostrzegł wczoraj rząd Libanu przed udziałem w tych rozmowach, a rząd Josepha Aouna odważnie powiedział Hezbollahowi "nie" - dodał.

Izraelski ambasador oznajmił, że jest to "początek bardzo silnej i zaciętej, konsekwentnej walki z Hezbollahem" i że Izrael wspólnie z libańskimi władzami będzie "eliminować zagrożenie ze strony proirańskiej bojówki".

Delegacja Libanu z ambasadorem na czele nie skomentowała rezultatu rozmów. Oświadczenie opublikował za to Departament Stanu USA, w którym wyraził poparcie dla dalszych rozmów.

Kluczowa kwestia

Negocjacje ruszają w kluczowym dla Bliskiego Wschodu momencie. Od tygodnia pomiędzy USA a Iranem trwa zawieszenie broni. Ostatnie rozmowy między USA a Iranem, w których pośredniczył Pakistan, nie przyniosły jednak porozumienia.

Jednocześnie Izrael kontynuuje działania wojenne w Libanie, które rozpoczął na początku marca. Oficjalnie celem Tel Awiwu w Libanie jest organizacja terrorystyczna Hezbollah, jednak Izrael regularnie przeprowadza naloty na infrastrukturę cywilną. Według władz libańskich w izraelskich atakach zginęło już ponad 2 tysiące osób.

Zarówno Iran, jak i Pakistan, który pośredniczy negocjacjom podkreślali, że zawieszenie broni dotyczy również Libanu. Izrael oraz USA utrzymują jednak, że Liban nie jest częścią porozumienia. Działania Izraela w Libanie stają się zatem jedną z kluczowych kwestii w negocjacjach amerykańsko-irańskich.

Czego chce każda ze stron?

Cele, które przyświecają obu delegacjom, odzwierciedlają sytuację w Libanie. Bejrut zatem dąży przede wszystkim do powstrzymania inwazji Izraela i zawieszenia broni.

Tel Awiw odmawia zrobienia tego pod warunkiem, że stacjonujący w Libanie Hezbollah złoży broń. Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiadał wcześniej, że rozmowy w Waszyngtonie będą dotyczyły właśnie rozbrojenia tej grupy. Jego rzeczniczka Szosz Bedrosian dodała, że nie może być mowy o rozejmie w walkach z Hezbollahem.

"Chociaż spotkanie ma historyczny charakter, nie należy się spodziewać, że przyniesie przełom" - skomentował portal Times of Israel, powołując się na izraelskich urzędników.

Co na to Hezbollah?

Negocjacje toczą się zatem przede wszystkim wokół Hezbollahu. Nastawiony na współpracę z Zachodem rząd w Bejrucie zapowiedział rozbrojenie tej wspieranej przez Iran organizacji, jednak ma trudności z wyegzekwowaniem tej decyzji. Uznawany przez Zachód za grupę terrorystyczną Hezbollah był przez lata silniejszy niż regularna armia libańska. Stworzył na południu tego kraju quasipaństwo, skąd atakuje Izrael.

Hezbollah mówi "nie"
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Hezbollah mówi "nie"

Sam Hezbollah odrzuca złożenie broni i krytykuje negocjacje. Przywódca Hezbollahu Naim Kasem wezwał rząd w Bejrucie, by nie uczestniczył w rozmowach z Izraelem, i podkreślił, że te negocjacje nie mają sensu, a grupa nie uzna ich ustaleń za wiążące.

Hezbollah kontynuuje też wysyłanie rakiet na Izrael. Tuż po rozpoczęciu rozmów w Waszyngtonie Izrael ogłosił, że Hezbollah ostrzelał 13 miejscowości na północy kraju.

Pierwsze rozmowy od trzech dekad

Od momentu powstania Izraela w 1948 roku oba kraje formalnie pozostają w stanie wojny i nie utrzymują stosunków dyplomatycznych. Izrael włączył się w rozpoczętą w 1975 roku wojnę domową w Libanie i aż do roku 2000 okupował południe tego państwa. Jednocześnie Hezbollah stoczył z Izraelem kilka wojen. Ostatnią z nich w 2024 roku, która to poważnie osłabiła proirańskie ugrupowanie. Według władz izraelskich grupa odbudowała jednak część swoich zdolności.

Obecny konflikt rozpoczął się na początku marca, gdy w odpowiedzi na amerykańsko-izraelski atak na Iran Hezbollah zaatakował cele w Izraelu. Izrael odpowiedział wysłaniem wojsk na południowy Liban. Kontynuuje też naloty na sam Bejrut.

OGLĄDAJ: Zwrot w sprawie cieśniny Ormuz. "Mamy poczucie chaosu ze strony USA"
pc

Zwrot w sprawie cieśniny Ormuz. "Mamy poczucie chaosu ze strony USA"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: