|

Kupili mieszkania, wprowadzili się i mogą je stracić. Urzędnicy "powzięli wątpliwość"

Osiedle Stacja Dom w Nowej Iwicznej
Osiedle Stacja Dom w Nowej Iwicznej
Źródło: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl
Jedni kupili mieszkania w nowo powstającym bloku i tuż przed odbiorem dowiedzieli się, że nie dostaną kluczy. Inni zamieszkali w gotowym budynku i boją się, że mogą wkrótce stracić dach nad głową. To dlatego, że urzędy zaczęły kwestionować decyzje, na podstawie których deweloper zbudował osiedle. Artykuł dostępny w subskrypcji

Milena w grudniu miała odebrać klucze do swojego pierwszego mieszkania. Wybrała je między innymi dlatego, że blok był już niemal ukończony, gdy podpisywała umowę z deweloperem. Liczyła, że po Nowym Roku będzie mogła się wprowadzić. Zdążyła nawet zmienić pracę, by skrócić czas dojazdu z nowego lokum.

- Dziś nie mam gdzie mieszkać. Dotychczasowy wynajem mi się skończył, a na kolejny mnie nie stać. Od września spłacam kredyt. Mieszkam teraz u znajomych. Nie wiem, co dalej. Niedługo mogę zostać na ulicy. Sytuacja jest dla mnie okropna. Jestem załamana i nie mogę niczego zaplanować - żali się.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego mieszkańcy nowego osiedla mogą stracić swoje mieszkania?
  • Jakie konsekwencje mają niejasności w przepisach budowlanych dla nabywców?
  • Jak swoją decyzję tłumaczą urzędnicy?
  • Jakie działania podejmują mieszkańcy?

W trudnej sytuacji znajduje się też Filip. "Ludzie ponoszą pełne koszty zakupu mieszkań, ale nie mają możliwości zamieszkania w nich. W moim przypadku to około czterech tysięcy złotych miesięcznie raty kredytu" - opisuje Kontaktowi24.

Najbardziej niepokojące jest to, że jeśli sytuacja się przedłuży, a deweloper przestanie utrzymywać budynek, może dojść do jego degradacji technicznej. W takim scenariuszu możliwość zamieszkania w tych lokalach może zostać utracona bezpowrotnie.
Filip, kupił mieszkanie na osiedlu Stacja Dom

Oboje kupili mieszkania w bloku G na osiedlu Stacja Dom przy ulicy Mleczarskiej w Nowej Iwicznej w gminie Lesznowola. Powstało ono zaledwie dwa kilometry na południe od Warszawy, tuż przy granicy z Piasecznem.

Budynek z 40 lokalami mógłby być już w rękach nowych właścicieli, ale procedura odbiorów została wstrzymana. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) unieważniło w styczniu decyzję o warunkach zabudowy, będącą podstawą do realizacji inwestycji.

Niepewność

Osiedle ma składać się z siedmiu budynków. W większości są w nich mieszkania i po kilka lub kilkanaście lokali usługowo-hotelowych.

Pięć bloków jest już zamieszkałych.

Czytaj także: