Milena w grudniu miała odebrać klucze do swojego pierwszego mieszkania. Wybrała je między innymi dlatego, że blok był już niemal ukończony, gdy podpisywała umowę z deweloperem. Liczyła, że po Nowym Roku będzie mogła się wprowadzić. Zdążyła nawet zmienić pracę, by skrócić czas dojazdu z nowego lokum.
- Dziś nie mam gdzie mieszkać. Dotychczasowy wynajem mi się skończył, a na kolejny mnie nie stać. Od września spłacam kredyt. Mieszkam teraz u znajomych. Nie wiem, co dalej. Niedługo mogę zostać na ulicy. Sytuacja jest dla mnie okropna. Jestem załamana i nie mogę niczego zaplanować - żali się.
- Dlaczego mieszkańcy nowego osiedla mogą stracić swoje mieszkania?
- Jakie konsekwencje mają niejasności w przepisach budowlanych dla nabywców?
- Jak swoją decyzję tłumaczą urzędnicy?
- Jakie działania podejmują mieszkańcy?
W trudnej sytuacji znajduje się też Filip. "Ludzie ponoszą pełne koszty zakupu mieszkań, ale nie mają możliwości zamieszkania w nich. W moim przypadku to około czterech tysięcy złotych miesięcznie raty kredytu" - opisuje Kontaktowi24.
Najbardziej niepokojące jest to, że jeśli sytuacja się przedłuży, a deweloper przestanie utrzymywać budynek, może dojść do jego degradacji technicznej. W takim scenariuszu możliwość zamieszkania w tych lokalach może zostać utracona bezpowrotnie.Filip, kupił mieszkanie na osiedlu Stacja Dom
Oboje kupili mieszkania w bloku G na osiedlu Stacja Dom przy ulicy Mleczarskiej w Nowej Iwicznej w gminie Lesznowola. Powstało ono zaledwie dwa kilometry na południe od Warszawy, tuż przy granicy z Piasecznem.
Budynek z 40 lokalami mógłby być już w rękach nowych właścicieli, ale procedura odbiorów została wstrzymana. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) unieważniło w styczniu decyzję o warunkach zabudowy, będącą podstawą do realizacji inwestycji.
Niepewność
Osiedle ma składać się z siedmiu budynków. W większości są w nich mieszkania i po kilka lub kilkanaście lokali usługowo-hotelowych.
Pięć bloków jest już zamieszkałych.