Seria testów miała za zadanie potwierdzić sprawność dwóch elementów rosyjskiej triady nuklearnej. Rosyjską gwarancją bezpieczeństwa są bowiem rakiety balistyczne na pokładach atomowych okrętów podwodnych, w lukach bombowców strategicznych i na kołowych transporterach.
Według oficjalnej doktryny, międzykontynentalne rakiety balistyczne z głowicami atomowymi (ICBM) stanowią siłę odstraszającą obce państwa od agresji na Rosję, oraz stanowią gwarancję odwetu i wymazania ewentualnego agresora z powierzchni ziemi.
Niebo pełne rakiet
W zamierzeniu Kremla rosyjska triada w najbliższym czasie będzie opierać się na rakietach Topol i Sineva. Właśnie pociski tych typów zostały odpalone.
Dwie Sinevy odpalono z atomowych okrętów podwodnych Delta IV. Jedna przeleciała z Morza Barentsa i trafiła w poligon na Kamczatce. Druga pokonała drogę w odwrotną stronę - odpalona z Pacyfiku trafiła w poligon na Morzu Białym. Odpalona z lądu rakieta Topol pokonała zaś dystans z okolic Moskwy na Daleki Wschód Rosji. Jej głowica ćwiczebna była tego dnia drugą, która uderzyła w poligon na Kamczatce.
Według słów rzecznika Rosyjskich Wojsk Kosmicznych, wszystkie testy przebiegły sprawnie i bez zastrzeżeń, udowadniając, że dwa elementy rosyjskiej triady nuklearnej są gotowe do natychmiastowego przeprowadzenia uderzenia jądrowego. Oficjalnie tylko w samoobronie.
Źródło: Ria Novosti
Źródło zdjęcia głównego: Wikipedia