Leżą na plaży i promieniują. Władze wywożą niebezpieczne pontony

Świat

Nagranie archiwalne: test rosyjskiego pocisku Buriewiestnik MO Rosji/Youtube
wideo 2/2

Rosyjskie władze rozpoczęły wywózkę dwóch pontonów, które pozostawały na brzegu Morza Białego w obwodzie archangielskim. Na początku sierpnia na pobliskim poligonie eksplodowała testowana rakieta, prawdopodobnie napędzana paliwem nuklearnym. Archangielskie media poinformowały ostatnio, że pontony są napromieniowane i nikt ich nie pilnuje.

- Opracowano zestaw działań, który obejmuje, po pierwsze, demontaż i wywózkę w celu utylizacji sprzętu technicznego, a po drugie, usunięcie z płycizny i transport samych pontonów. Wszystkie zainteresowane strony rozpoczęły pracę - powiedział w piątek rosyjskiej agencji TASS gubernator obwodu archangielskiego Igor Orłow.

Urzędnik zapewniał, że w okolicy "nie ma innych niebezpiecznych źródeł promieniowania poza pontonami". Mówił, że lokalne władze przeprowadziły "wszystkie niezbędne badania laboratoryjne wody morskiej, gleby i roślinności w regionie". - Potwierdzają one jednoznacznie, że nie ma żadnych zagrożeń dla zdrowia publicznego i środowiska - przekonywał gubernator.

"Nikt nie pilnuje"

4 września agencja Biełomorkanał, relacjonująca wydarzenia w obwodzie archangielskim, napisała, że "napromieniowanych pontonów, które pozostały na brzegu Morza Białego, nikt nie pilnuje".

"W pobliżu nie ma ogrodzeń. Miejscowi twierdzą, że pierwszy ponton został wyrzucony na brzeg 9 sierpnia, dzień po wybuchu na poligonie doświadczalnym. Drugi, z wyraźnie zniszczonym sprzętem, przyciągnęły w to miejsce dwa holowniki pięć dni po wybuchu" - informowała agencja Biełomorkanał. Podała, że poziom promieniowania wokół pontonów prawie dziesięciokrotnie przewyższa normę.

Kilka dni później władze w obwodzie archangielskim potwierdziły w rozmowie z agencją Interfax, że na brzegu Morza Białego znajdują się "potencjalnie niebezpieczne obiekty".

O tym, że na brzegu Morza Białego znajdują się "niebezpieczne przedmioty", ostrzegał jeszcze w sierpniu mieszkańców pobliskiej wioski Nienoksa dowódca jednostki wojskowej w Siewierodwińsku, gdzie odbywają się testy rakiet, w tym z głowicami nuklearnymi.

Dowódca mówił, by ludzie nie zbliżali się do wybrzeża Morza Białego i nie dotykali "przedmiotów wyrzuconych na brzeg". Jednym z nich - jak wspomniał - był ponton, użyty podczas testów.

Sprzeczne wersje wybuchu

8 sierpnia, na poligonie w pobliżu Siewierodwińska w obwodzie archangielskim, doszło do wybuchu, w wyniku którego zginęło pięciu pracowników korporacji Rosatom i dwóch żołnierzy.

Według oficjalnej wersji eksplozja nastąpiła w czasie testu rakiety napędzanej paliwem nuklearnym. Więcej szczegółów władze Rosji nie ujawniły. 10 sierpnia Rosatom podała w komunikacie, że do eksplozji doszło w czasie testowania rakiety na platformie morskiej.

Media spekulowały, że na poligonie mógł eksplodować silnik pocisku manewrującego o prędkości hiperdźwiękowej 9M730 Buriewiestnik, z rosyjskiego "zwiastujący burzę" (w sygnaturze NATO SSC-X-9 Skyfall).

Na początku sierpnia rosyjska sekcja Radia Swoboda poinformowała, że na poligonie w obwodzie archangielskim doszło do eksplozji w czasie podnoszenia z dna Zatoki Dwińskiej pocisku Buriewiestnik, który spadł tam po nieudanych testach, przeprowadzonych w zeszłym roku.

Pontony na zdjęciu, opublikowanym przez portal rosyjskiej sekcji Radia Swoboda svoboda.org

Autor: tas//now / Źródło: TASS, Interfax, Biełomorkanał, Radio Swoboda

Źródło zdjęcia głównego: svoboda.org