Humanoidalne roboty właśnie wkroczyły do Polski. Najpierw sieć zalały nagrania pokazujące maszyny, które tańczą lub ćwiczą sztuki walki, później jedna z nich pojawiła się na ulicach Warszawy. Robot, kupiony przez dwóch polskich przedsiębiorców i nazwany Edwardem Warchockim, został nawet oficjalnie wprowadzony do Sejmu i jednego z ministerstw, aby pokazać, że Polska jest na bieżąco z tą nową technologią.
W praktyce wszystkie te aktywności są promocją nie polskich, a chińskich firm. Edward, choć mówi po polsku, to dzieło chińskiej firmy Unitree Robotics - jednego z globalnych liderów robotyki, podejrzewanego o współpracę z chińską armią i oskarżanego o szpiegowanie otoczenia przez swoje produkty.
I to Chiny, nie Polska, zaangażowały gigantyczne środki, by stworzyć i zalać świat humanoidalnymi robotami. Jedyną konkurencją są dla nich USA, wspólnie z którymi nakręcają fascynację tą technologią. Tylko do czego nam właściwie takie roboty zamiast dotychczasowych, wyspecjalizowanych do pracy? I dlaczego globalne potęgi wydają na nie fortuny, uważając za jeden z najważniejszych technologicznych projektów?
Powodów jest kilka, co wyjaśnia w rozmowie z TVN24+ prof. Tomasz Kajdanowicz, kierownik Katedry Sztucznej Inteligencji Politechniki Wrocławskiej.
- Jakie są główne powody inwestowania w humanoidalne roboty przez światowe potęgi?
- Czy roboty przypominające ludzi zastąpią pracowników w fabrykach i magazynach?
- Jakie wyzwania technologiczne stoją przed twórcami humanoidalnych maszyn?
- Co eksperci sądzą o przyszłości humanoidalnych robotów w naszym otoczeniu?