Świat

Darmowy internet i "normalne" płace. Ruszyła kampania wyborcza na Węgrzech

Świat

[object Object]
Fidesz rządzi na Węgrzech od 2010 rokutvn24
wideo 2/2

Na Węgrzech oficjalnie rozpoczęła się kampania przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi. Swoje programy wyborcze przedstawili zieloni z partii Polityka Może Być Inna oraz politycy lewicowego ugrupowania Koalicja Demokratyczna. W sondażach nadal prowadzi Fidesz Viktora Orbana.

Lider lewicowej Koalicji Demokratycznej (DK) i były premier Węgier Ferenc Gyurcsany przedstawił w sobotę na zjeździe w Budapeszcie 12-punktowy program, który zobowiązał się zrealizować w razie dojścia do władzy. Przewiduje on między innymi podwyżki dla lekarzy i pielęgniarek.

Lewica stawia na darmowy internet

Gyurcsany obiecał lekarzom i pielęgniarkom podwyżkę wynagrodzeń o półtora raza dzięki przesunięciu środków budżetowych, a wszystkim emerytom waloryzację emerytur, w razie wzrostu gospodarczego powyżej poziomu inflacji. Wzrosłyby także świadczenia na dzieci.

Dostęp do internetu zostałby ustawowo zagwarantowany, a usługi internetowe w podstawowym wymiarze byłyby darmowe. Darmowe były także podstawowe usługi dostaw prądu, wody i gazu.

Gyurcsany zapowiedział ponadto zajęcie majątku fideszowskich "oligarchów" i wynagrodzenie z niego krzywd "ofiarom systemu Orbana".

Obiecał też znowelizowanie ordynacji wyborczej, aby w wyborach nie mogli głosować ci, którzy nigdy nie mieszkali na Węgrzech. Dzięki zmianom wprowadzonym przez rządzącą koalicję w wyborach na Węgrzech mogą obecnie uczestniczyć Węgrzy mieszkający w państwach ościennych, którzy uzyskali obywatelstwo węgierskie i zarejestrują się w Narodowym Biurze Wyborczym (NVI) do 24 marca.

W poprzednich wyborach parlamentarnych w 2014 roku rządząca koalicja zdobyła 95,5 procent głosów Węgrów z państw ościennych. Wówczas oznaczało to 123 tysiące dodatkowych głosów. Według danych sprzed tygodnia teraz rejestracji dokonało już ponad 342 tysiące osób.

Podzieleni socjaliści

Inne obietnice Gyurcsanya w razie dojścia do władzy po wyborach to między innymi zwolnienie ze stanowiska prokuratora generalnego byłego członka Fideszu Petera Polta, któremu opozycja zarzuca stronniczość, a także zrewidowanie konkordatu z Watykanem i położenie kresu przywilejom dla Kościołów.

Gyurcsany był liderem węgierskiej Partii Socjalistycznej w latach 2007-2009 i premierem Węgier w latach 2004-2009. W 2006 roku, po ujawnieniu nagrania z zamkniętego spotkania rządu, na którym przyznał, że rządzący kłamali obywatelom na temat sytuacji gospodarczej w kraju, doszło w Budapeszcie do masowych protestów. W 2009 roku Gyurcsany podał się do dymisji, a wybory w 2010 roku zdecydowanie wygrał Fidesz.

Lewicowej opozycji nie udało się przed tymi wyborami zewrzeć szyków i stworzyć wspólnej listy wyborczej. Gyurcsany, który zapowiedział w grudniu, że nie będzie kandydował na stanowisko premiera, stworzenie przez DK osobnej listy uzasadnił mówiąc, że w ten sposób opozycja będzie mieć więcej mandatów.

Zieloni o "normalnych" wynagrodzeniach

W sobotę swój program przedstawiła również partia opozycyjna Polityka Może Być Inna (LMP). Obiecała zapewnienie obywatelom "normalnych" wynagrodzeń i wzrost wydatków na oświatę.

Kandydatka LMP na premiera Bernadett Szel oświadczyła w sobotę, że Węgrzy potrzebują "normalnych wynagrodzeń i nie chodzi o to, by mogli kupić nowy samochód czy pojechać na urlop, tylko o to, by pod koniec miesiąca rodzice na wybierali między zapłaceniem rachunków a kupnem butów dziecku".

- Ja ich właśnie reprezentuję - zadeklarowała Szel. Według niej premier Orban zdoła zatrzymać Węgrów w kraju tylko wówczas, gdy zbuduje ogrodzenie także na zachodniej granicy.

Oceniła, że Węgry potrzebują też polityki opierającej się na znakomitym systemie oświaty i dlatego LMP 20 proc. środków będzie przeznaczać na edukację.

Szel skrytykowała obecną politykę prorodzinną rządu, wskazując, że nie wydostała ona kraju z demograficznego kryzysu. - Każde dziecko w tym kraju jest warte tyle samo bez względu na to, gdzie się rodzi. Nie tylko utrzymamy rodzinną ulgę podatkową, ale ją podwoimy i zwiększymy świadczenia na dzieci - powiedziała.

Wymieniając punkty programu swej partii, podkreśliła: - My zajmujemy się sprawami kobiet.

Zaznaczyła również, że skończyły się już czasy, gdy politycy-mężczyźni mówili kobietom, gdzie ich miejsce. - Kobiety nie mogą zarabiać mniej [niż mężczyźni] za tę samą pracę i nie mogą mieć mniejszych emerytur - oznajmiła. Wcześniej Szel obiecywała też obniżenie podatków oraz pomoc dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Współprzewodniczący LMP Akos Hadhazy za najważniejszy problem w kraju uznał w sobotę korupcję. Zarzucił obecnym rządzącym, że ukradli mnóstwo pieniędzy, za które podkupowali kandydatów i głosy już w poprzednich wyborach w 2014 roku.

Odpowiadająca w partii za sprawy zdrowia Julia Abraham obiecała zaś w razie dojścia LMP do władzy kompleksowe podniesienie wynagrodzeń w służbie zdrowia o 50 procent.

"Rozczarowująca lewica" i "siatka Sorosa"

Do wyborczych propozycji ugrupowań opozycyjnych odniosła się rządząca partia Fidesz. Jej rzecznik Balazs Hidveghi w reakcji na obietnice Gyurcsanya oznajmił w komunikacie, że były premier już raz zniszczył kraj, a "z jego nazwiskiem wiąże się najbardziej skorumpowany rząd wszech czasów".

W reakcji na przedstawienie przez LMP programu Fidesz wydał komunikat, w którym ocenił, że Szel to "kolejny rozczarowujący lewicowy polityk, który przeistacza LMP w kolejną rozczarowującą partię lewicową".

Według Fideszu Szel dostarcza też coraz więcej dowodów na to, że znajduje się w kieszeni "siatki Sorosa". Nawiązał w ten sposób do amerykańskiego finansisty węgierskiego pochodzenia, któremu rząd Węgier zarzuca działania na rzecz sprowadzenia do Europy milionów imigrantów. W komunikacie Fideszu napisano, że LMP popierała dotąd w Parlamencie Europejskim "wszystkie proimigracyjne propozycje".

Według najnowszego sondażu ośrodka Szazadveg, przeprowadzonego w dniach 6-13 lutego, na koalicję Fidesz-KDNP chce głosować 35 procent wszystkich wyborców. Przewaga Fideszu-KDNP nad rywalami nadal jest ogromna, ale po raz pierwszy sondaż wykazał, że na drugim miejscu obok partii Jobbik może znaleźć się LMP - obie partie zanotowały po 8 procent poparcia.

Autor: PTD//now / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Nettadi/Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0

Pozostałe wiadomości