Uroczystości pogrzebowe odbyły się w monasterze Marmina, na jednym z przedmieść Aleksandrii, odległym o ok. 30 km od miasta. Wzięło w nich udział około 5 tysięcy osób.
Między chrześcijanami i muzułmanami nadal utrzymuje się duże napięcie, które daje szczególnie odczuć w miejscu zamachu. Sporadycznie dochodzi do starć grup młodzieży z rozmieszczonymi w rejonie kościoła oddziałami policji, która odpowiada gazem łzawiącym i gumowymi kulami.
Kraj religijnych napięć
Ładunek wybuchowy eksplodował w piątek około pół godziny po północy przed kościołem koptyjskim w Aleksandrii, na północy Egiptu. Wierni wychodzili właśnie ze świątyni. Dotychczas nikt nie przyznał się do zamachu. Według egipskiego ministra spraw Habiba el-Adli, wybuch był prawdopodobnie dziełem samobójcy przybyłego z zagranicy. Obserwatorzy przypominają, że dwa miesiące temu iracka Al-Kaida groziła zaatakowaniem egipskich Koptów.
Po zamachu doszło do ulicznych zamieszek. Egipt wzmocnił środki bezpieczeństwa wokół świątyń. Zakazano m.in. parkowania w ich pobliżu samochodów.
Chrześcijanie stanowią około 10 proc. liczącej 79 mln ludności Egiptu. W tym muzułmańskim kraju napięcia między chrześcijanami a muzułmanami utrzymują się od dawna.
Źródło: PAP, Reuters, Huffington Post, tvn24.pl