Tabliczkę na biurku zmienił kilka miesięcy temu. Dziś informuje świat o "śmierci i zniszczeniu"
"Zostaw to Pete'owi Hegsethowi, byłemu prezenterowi Fox News, obecnie kierującemu Pentagonem", ironizuje dziennikarz "The Guardian", komentując jego rolę w nowej odsłonie konfliktu USA z Iranem. Sekretarz obrony USA wyraźnie odnajduje się jako lider operacji "Epicka Furia", która rozpoczęła się w sobotę atakiem USA i Izraela na Iran - zauważają prestiżowe amerykańskie dzienniki. Wcześniej przez dziewięć miesięcy nie zorganizował żadnej konferencji prasowej. Od czasu rozpoczęcia konfliktu pojawił się już trzy razy na briefingu w Pentagonie, by bronić decyzji prezydenta Donalda Trumpa o rozpoczęciu działań.
"Rzecznik wojny"
"Wall Street Journal" ocenia, że Hegseth stał się "rzecznikiem wojny". Wyraźnie lubuje się w mocnych wypowiedziach. Z jego ust padają słowa o "śmierci i zniszczeniu z nieba" czy o "dopiero zaczętym polowaniu". Za takie sformułowania krytykują go nie tylko jego przeciwnicy polityczni, ale i zwolennicy.
"Financial Times" zwraca uwagę, że od czasów działań USA w Wietnamie aż po Irak prezydenci i wysocy rangą urzędnicy USA starali się "upiększać swoje osiągnięcia na polu bitwy i minimalizować lub ukrywać swoje zmagania i straty, ale często robili to za pomocą bardziej powściągliwej propagandy". Za prezydentury Trumpa retoryka Białego Domu, jak ocenia dziennik, uległa zmianie. - Ameryka wygrywa zdecydowanie, druzgocąco i bezlitośnie - oznajmił Hegseth na konferencji prasowej, mówiąc o operacji przeciwko Iranowi. - My się dopiero rozkręcamy. Przyspieszamy. Nie zwalniamy - zapewnił. "Kopiemy ich, gdy już leżą i tak właśnie powinno być" - stwierdził.
Ofensywny ton Hegsetha jest zbieżny z "hiperagresywną" strategią Białego Domu i dlatego to właśnie on "stanowi centralny element hiperagresywnej strategii komunikacyjnej rządowej administracji". Został wybrany przez prezydenta, by "stosować bezduszną i okrutną retorykę, która trywializuje przemoc towarzyszącą konfliktom zbrojnym" - zauważa "Financial Times".
Mara Karlin, była urzędniczka ds. strategii i polityki Pentagonu, uważa "patetyczny język Hegsetha za oderwany od realiów podejmowania decyzji w czasie działań militarnych". Sposób, w jaki sekretarz obrony wypowiada się o działaniach armii Stanów Zjednoczonych, skrytykował także Roger Stahl, profesor komunikacji na Uniwersytecie Georgia, który bada związek propagandy z wojną. "Widzicie, jak Hegseth ekscytuje się tym, że mając najsilniejszą armię na świecie można wykorzystać ją, by zabić jak najwięcej ludzi". Zauważył też, że wojsko "fetyszyzuje samą broń", czego dowodem mają być publikowane przez amerykańską administrację w mediach społecznościowych sceny "inspirowane filmem 'Top Gun'" z obecnych działań w Iranie. "Nie ma żadnego szacunku dla prawa humanitarnego, Konwencji Genewskiej i prawa międzynarodowego w ogóle", ocenił.
Zmienił tabliczkę na biurku
Pete Hegseth, były prezenter telewizji Fox News i weteran Gwardii Narodowej, który służył w Iraku i Afganistanie, przed objęciem stanowiska w administracji rządowej był krytykowany za brak doświadczenia politycznego w zarządzaniu większą instytucją. - Z Pete'em u steru wrogowie Ameryki są pod obserwacją. Nasze wojsko znów będzie potężne, a Ameryka nigdy się nie cofnie - przekonywał Donald Trump w 2024 roku, uzasadniając wybór Hegsetha na stanowisko szefa Pentagonu.
Kilka miesięcy temu Hegseth informował o wejściu "w nową erę", zmienił tabliczkę na biurku na "sekretarz wojny" i symbolicznie pomógł zainstalować na budynku Departamentu Obrony tablicę "Departament Wojny". Prezydent USA podpisał rozporządzenie pozwalające na używanie przez resort obrony tej alternatywnej nazwy. A Hegseth komentował, że "zmiana nazwy jest traktowana bardzo poważnie". - Kochamy to wszystko, co reprezentowało sobą ministerstwo obrony. Ale to jest nowa era ministerstwa wojny, które koncentruje się na wygrywaniu wojen (...) - dodał. Sekretarz wojny Stanów Zjednoczonych - tak teraz opisuje swoje stanowisko także na portalu X.
W obronie prezydenta
Jego rolą jest też obecnie obrona prezydenta przed oskarżeniami o wciąganie Ameryki w dokładnie taki konflikt zagraniczny, jakiego obiecał unikać - komentuje "WSJ". To szczególnie ważne biorąc pod uwagę, że według niedawnego sondażu tylko co czwarty Amerykanin wyraził aprobatę dla ataku USA na Iran, podczas gdy około połowa uważa, że prezydent Donald Trump jest "nadmiernie skłonny" do użycia siły militarnej. "Teraz Trump naciska na swojego niekonwencjonalnego, stworzonego na potrzeby telewizji ministra obrony, aby przekonać zmęczoną opinię publiczną i coraz głośniejszą frakcję sceptyków MAGA do wojny w Iranie", komentuje "Wall Street Journal".
Hegseth ma za złe mediom, że robią wszystko, by przedstawić prezydenta w złym świetle, i krytykuje je za "skupianie się na zabitych żołnierzach". Zasugerował, że te zgony są nieproporcjonalnie nagłaśniane w porównaniu z sukcesami armii. - Pomścimy ich, nie ma wątpliwości - stwierdził. - Rozumiem, prasa chce tylko przedstawić prezydenta w złym świetle. Ale spróbujcie choć raz przedstawić rzeczywistość - dodał.
Z drugiej strony typowe dla kontaktów Hegsetha z dziennikarzami są "agresywne, wymijające odpowiedzi" - komentował na łamach "New York Times" dziennikarz W.J. Hennigan, piszący o tematach obronności. Zapytany w poniedziałek przez reporterów o cel działań USA w Iranie, sekretarz obrony warknął: "Nie słyszałeś moich słów?". "WSJ" zauważa, że podczas briefingów pierwsze miejsca przydzielane są "mediom przychylnym Trumpowi, podczas gdy reporterzy z dużych, głównych mediów są spychani na dalszy plan".
Narracja "macho"
- Sposób, w jaki Hegseth mówi o tym [o działaniach w Iranie - red.] tak nonszalancko, jest obraźliwy i po prostu poniżający - powiedziała "Financial Times" Rachel VanLandingham, była podpułkownik Sił Powietrznych. Określiła tę narrację jako "macho" i zauważyła, że brzmi jakby Hegseth mówił: "jesteśmy tu po to, żeby wysadzić wszystko w powietrze". Dodała, że "gloryfikowanie przemocy jest niegodne Stanów Zjednoczonych i urzędującego sekretarza gabinetu Stanów Zjednoczonych".
Wysoki rangą były urzędnik obrony USA stwierdził w rozmowie z "Financial Times", że przechwałki Hegsetha są "w jego stylu i do pewnego stopnia są tym, po co go sprowadzono". - Prezydent lubi jego telewizyjny styl, a on [Hegseth] jest człowiekiem telewizji - komentował.
Wielu ekspertów zwraca uwagę, że mimo wielu słów, jakie padają z ust sekretarza, kluczowe pytania pozostają bez odpowiedzi. - Nie widziałam jeszcze przekonującego wyjaśnienia od sekretarza, jaki jest cel końcowy [operacji w Iranie - red.], i myślę, że to jest główny brakujący element zaangażowania administracji w tę kwestię - komentowała dla "WSJ" Suzanne Maloney z Brookings Institution, think tanku.
Kongresmen Tim Burchett z Tennessee powiedział we wtorek, że wyborcy MAGA powinni obawiać się, że operacja może przerodzić się w "kolejną wojnę na zawsze".
Opracowała Ewa Żebrowska / az
Źródło: The New York Times, Wall Street Journal, Financial Times, The Guardian
Źródło zdjęcia głównego: LUKE JOHNSON/EPA/PAP