Pentagon: Syria zachowała ograniczoną zdolność do ataku chemicznego

TVN24


Departament obrony Stanów Zjednoczonych oświadczył w czwartek, że chociaż nie ma żadnych oznak, aby syryjski reżim prezydenta Baszara al-Asada przygotowywał nowe ataki chemiczne, to nadal zachowuje on ograniczoną zdolność do przeprowadzenia ich w przyszłości.

- Zachowują szczątkową zdolność (przeprowadzenia ataku chemicznego - red.). Będą mieli możliwość przeprowadzenia ograniczonych ataków w przyszłości, nie wykluczam takiej możliwości - powiedział na konferencji prasowej generał Kenneth F. McKenzie, dodając, że syryjski reżim będzie musiał "patrzeć przez ramię i martwić się, że my ich obserwujemy i będziemy mieli możliwość uderzyć ponownie, jeśli zajdzie tylko taka potrzeba."

"Stany nie mają stu procent pewności"

Według rzeczniczki Pentagonu Dany White nie było żadnych doniesień o ofiarach wśród cywilów po przeprowadzonym w ubiegłym tygodniu przez siły USA, Francji i Wielkiej Brytanii ataku odwetowym na cele w Syrii. Była to reakcja na atak chemiczny w Dumie pod Damaszkiem.

Zdaniem McKenziego Stany Zjednoczone są "przekonane, ale nie mają stu procent pewności", że broń chemiczna znajdowała się we wszystkich trzech zaatakowanych zakładach. Prawdopodobnie był tam sarin oraz chlor.

Jak zauważa Reuters, najważniejszym zakładem było centrum badawczo - rozwojowe w dzielnicy Barza, które według amerykańskiego wywiadu angażowało się w produkcję oraz testowanie broni biologicznej i chemicznej.

Atak w Dumie

McKenzie wskazał, że chociaż USA nie mogą tego wiedzieć z całą pewnością, to nie ma żadnych dowodów na to, iż po atakach rakietowych szkodliwe substancje chemiczne przedostały się do powietrza.

Syryjska opozycja oraz organizacje pomocowe twierdzą, że 7 kwietnia zginęło kilkadziesiąt osób, gdy siły powietrzne Asada zrzuciły bomby z bronią chemiczną na Dumę. USA, Wielka Brytania i Francja utrzymują, że w ataku użyto sarinu i chloru.

Syryjskie media przekazały we wtorek, że inspektorzy Organizacji do spraw Zakazu Broni Chemicznej weszli do Dumy, ale ambasador Syrii przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, Baszar Dżaafari sprecyzował później, że dostęp do domniemanego miejsca ataku uzyskał jedynie specjalny zespół ONZ.

W poniedziałek ambasador USA przy Organizacji do spraw Zakazu Broni Chemicznej Kenneth Ward oświadczył na zamkniętym posiedzeniu organizacji, że możliwe jest, iż Rosjanie byli na miejscu ataku w Dumie.

Wyraził obawę, że mogli tam dokonać manipulacji, by uniemożliwić ekspertom OPCW skuteczne przeprowadzenie śledztwa. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow odrzucił te oskarżenia.

Autor: JZ//kg / Źródło: tvn24

Tagi:
Raporty: