Najnowsze informacje o pogodzie i utrudnieniach sprawdzisz w naszej relacji na żywo >>>
Dziennikarz Patryk Michalski, za sprawą ataku zimy na północno-wschodnią Polskę, spędził ponad trzy godziny w lesie pomiędzy Ostródą a Olsztynkiem. Wyruszył z Włocławka w województwie kujawsko-pomorskim. Początkowo nie zapowiadało się na to, że przeprawa będzie tak trudna.
- Przemierzając województwo kujawsko-pomorskie, przez ponad godzinę drogi były bez jakiegokolwiek śniegu. Dopiero na trasie, tuż przed województwem warmińsko-mazurskim, pojawiły się drobne opady śniegu, a później na trasie nastąpił prawdziwy armagedon - opowiadał Michalski.
Dziennikarz relacjonował że kolejne drogi były odcinane od świata, a służby nie nadążały z odśnieżaniem - tuż po przejechaniu odśnieżarek silny wiatr z powrotem przykrywał drogę śniegiem.
Pomoc młodego małżeństwa
Michalski utknął między Ostródą a Olsztynkiem, ponieważ kilkanaście samochodów zablokowało się wzajemnie ze względu na brak możliwości przejazdu. Dziennikarz spodziewał się, że będzie musiał spędzić noc w aucie, ale na pomoc ruszyło młode małżeństwo.
- Tylko ludzka życzliwość lokalnych mieszkańców, wyposażonych w samochód i łopatę, sprawiła, że udało się udrożnić tę drogę - relacjonował. - Małżeństwo dobrze znało topografię miejsca, znalazło leśny parking, który wspólnymi siłami udało się odśnieżyć. Tam samochody były zawracane albo przepychane przez kilkanaście osób, żeby udrożnić drogę, wytyczyć jedyną przejezdną drogę do Ostródy - wyjaśnił.
Dziennikarz dodał, że ze względu na trudną pogodę postanowił zmienić swoje plany.
- Ze względu na późną porę zdecydowaliśmy się, by nie kusić dalej losu. Uznaliśmy, że rozsądne będzie, by zostać w Ostródzie i tak też zmieniliśmy nasze plany w ostatniej chwili, no i tutaj, w Ostródzie, przywitamy nowy rok - przyznał.
"Budujące"
Patryk Michalski podkreślił, że "dzięki temu kilkanaście osób, zamiast spędzić kolejne długie godziny w mrozie, w zaspach po kolana, było w stanie chociaż wrócić w bezpieczne miejsce". Jak zaznaczył, sytuacja budziła bardzo dużo emocji i nerwów, więc ludzka życzliwość była bardzo ważna.
- Budujące jest to, że znajdują się osoby, które są w stanie pomóc, bo bez ich znajomości topografii, bez dostępu do łopat, ten powrót nie byłby możliwy - dodał.
Autorka/Autor: asty,kp/dd
Źródło: PAP, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Kuba_1107/Kontakt24